Skocz do zawartości

[wyprawa] Jak nocujecie na wyprawach rowerowych?


sebekfireman

Rekomendowane odpowiedzi

Napisano

Interesuje mnie sprawa noclegu - namiot, podczas wypraw rowerowych. Chciałbym wiedzieć gdzie najczęściej nocujecie, czy sprzęt wkładacie do namiotów, czy mieliście jakieś nieprzyjemności związane z nocowaniem w dziczy itd.

Napisano

Gmm mnie tez ten temat ciekawi :D dlanczam sie. I czy na jakies 2- dniowe wyprawy miescicie caly ekwip w plecaku czy koniecznie potrzebujecie sakw?

Napisano

ok. 3 tygodnie temu razem z kumplami odwiedziłam Warszawę. nocowaliśmy tylko raz w namiocie, później mieliśmy zapewniony nocleg pod Wawą.

namiot był rozbity na "dziko" na plaży niedaleko Włocławka <niestety nie pamiętam gdzie to było>. nie było żadnych nieprzyjemności związanych z noclegiem. ogólnie w namiocie 6-osobowym wyspały się 4 osoby i było jeszcze duużoo miejsca dla rowerów i reszty bagażu.

co do sakw. 2 osoby miały sakwy, 1 osoba bagażnik z namiotem i plecak, ja miałam plecak. na 2-dniowe wyprawy wystarczy sam plecak. nie bierze się w końcu tyle rzeczy co na np. tydzień.

pozdrowerek :D

Napisano

Kurcze bo samo nocowanie to pikuś ale ktoś rower kropnie to po sprawie - dlatego kurcze z reguły staram się robić wypad na 1 dzień - no chyba że mam nocleg gdzieś, gdzie nie bede bał się o bajka :-(

Napisano

My, jak swego czasu śmigaliśmy po Mazurach, to mieliśmy duży namiot, 10 osobowy, i jeden mial tropik, a drugi namiot. Rowery na noc pod namiot/tropik jak było ciepło i nie padało, i jeszcze je zapinaliśmy razem, tak na wszelki wypadek. Żarcie i ciuchy podzielone równo po sakwach. A nocowaliśmy u kogos na podwórku - zawsze pytaliśmy, czy możemy namiot rozbić, czy dostaniemy trochę wrzątku na herbatę :D - a kąpaliśmy sę w jeziorach okolicznych - tych był dostatek. Raz tylko rozbilismy namiot gdzies na dziko, koło innych turystów - ze Szwecji. Rano wstaję, a tu szok - sąsiadka jeno w majteczkach wyłazi z namiotu, przeciąga się :twisted: - życzę wa takich spotkań :D

Napisano

Hehe no ale jak sie ktos boi o bike'a a jedziecie w kilku osobowej grupie to przeciez mozna czatowac przy roweruch na zmiane :D Jedzie 5 osob a spicie po 7 lub 8 godzin. Wiec jedna osoba bedzie nei spala przez niewiele ponad godzinke :D

Gość Gosforth
Napisano

Jezdzenie na dlugie przejazdzki to tylko z sakwami (nawet 2 dni). Nie mozna nawet porownywac sakwy z plecakiem jesli chodzi o komfort (po diabla niszczyc sobie kregoslup dzwiganiem czegos na plecach?). Sam rower tez jest znacznie stabilniejszy.

 

Dobra sakwa zapina i odpina sie w sekundach.

Sakwy na noc pod zewnetrzny tropik lub do srodka jesli duzo miejsca.

Rower przy wejsciu do namiotu ('upalowany' do drzewa - zawsze sie takie znajdzie), nikt nie zaryzykuje kradziezy.

 

Na dziko mozna sie rozbic wszedzie - zawsze znajdzie sie miejsce, choc camping zapewnia nieco wiecej (pewnie nie u nas niestety bo tam zazwyczaj dzicz ryczaca do ksiezyca po nocy).

Napisano

Ja na wyprawach śpie alebo na polach namiotowych albo na u gospodarzy albo u znajmych. Niestety rowery się niemieszczą do napiotu wiec są przypinane na kilka blokat i do jakiegoś solidnego drzewa lub rury itp....

Marabut miał swego czasu specjalne dwu osobowe niamioty rowerowe. Zajmowały niewiele miajsc bo to był sama podłoga z trpikiem i niebyło stelarza bo za stelarz robił rower wstawiony w środek. niby paten dobry ale jak sie weźmie dziewczyne na wyprawe to tak głupio sapć z nią w namiocie a pomiedzy nami rower :P A kolejny minus namiotu to zę namiot 2 ludziowy a rower wchodzi tylko jeden i dotego jak bedzi ebrzydka pogoda i bryka bedzie brudna to syf do środka sie naniesie :-( a dotego kosztował 360zł olie sie niemyle 8)

Napisano

Od 10 lat jeździłem na wypady rowerowe. Najczęściej nocowaliśmy w lasach, gdzie ludzie "normalni" po nocach się nie kręcą. ;) Wtedy posiadałem malutki namiot i rower stał przy drzewie. Trzy poprzednie urlopy spędziłem już z żonką - zakupiliśmy namiot Bergsona http://www.bergson.pl/shop/product.php?id=101 , gdzie w zeszłym roku mieściliśmy w przedsionku 4 rowery! Spaliśmy już po campingach - wzjazd zawsze po zmierzchu, aby za dużo ludków nie widziało nas i był spokuj. Teraz pierwszy urlop bez wypadu rowerowego! :cry: , ale nie mam co płakać(patrz podpis)

  • 3 tygodnie później...
Napisano

My z kumplami zwykle nocujemy w namiotach a rowery stoją przywiazane obok jakąś liną + kilka mocniejszych zapięć rowerowych :( . Fajnie to wygląda z daleka jak 20 rowerów stoi w jednym miejscu :grin: :grin: :grin:

Napisano
Gmm mnie tez ten temat ciekawi :( dlanczam sie. I czy na jakies 2- dniowe wyprawy miescicie caly ekwip w plecaku czy koniecznie potrzebujecie sakw?

Odpuść sobie plecak na 2 dniową wyprawę plecak na pewno będzie ważył więcej niż 4-5 kg

Sakwy i tylko sakwy

na wycieczkę 2 dniową to bierzesz troszkę ubrań, żarłełka, namiocik lub nie, psiworek karimatkę

 

w mim wypadku całość z namiotem waży 12 kg z czymś takim na plecach to masakra

kup sobie jakieś najtańsze sakwy i torbę na kierownicę (co by przód dociążyć - pcham tam najważniejsze i najcięższe rzeczy)

 

Od 10 lat jeździłem na wypady rowerowe. Najczęściej nocowaliśmy w lasach, gdzie ludzie "normalni" po nocach się nie kręcą. :) Wtedy posiadałem malutki namiot i rower stał przy drzewie.

też tak robiłem z tym że rower kładłem - pamiętam jak raz w czarnych jagodach rozbiłem namiot całą połogę i śpiwór upi.. jagodami

albo w polu, w życie , przenicy na Węgrzech to w polu słonechników :)

Trzy poprzednie urlopy spędziłem już z żonką - zakupiliśmy namiot Bergsona http://www.bergson.pl/shop/product.php?id=101 , gdzie w zeszłym roku mieściliśmy w przedsionku 4 rowery! Spaliśmy już po campingach - wzjazd zawsze po zmierzchu, aby za dużo ludków nie widziało nas i był spokuj.

 

z żoną to ja najwyżej na kilkudniowe wycieczki nocowaliśmy na kwaterach oczywiście namiot też miałem ale nie był potrzebny

 

Teraz pierwszy urlop bez wypadu rowerowego! :cry: , ale nie mam co płakać(patrz podpis)

też tak mam z tym że od dłuższego czasu moje dzieci mają 7 i 4 lata wprawdzie na roweruch mykają ale na wyprawę z nimi to jeszze za wcześnie. Córa na swoim przejechała wycieczkę 30 km, 17 km w jedną stronę z przystankiem i 13 z powrotem krótszą trasą z dwoma przystankami.

 

W tym roku dieci do babci na tydzień a my jedziemy od Gdańska do Krynicy Morskiej

Noclegi mamy zaklepane na kwaterach

 

BTW wycieczka najwyżej na 2 dni my bęziemy jechać tydzień 2 dni spędzimy w Jantarze u znajomych i dwa w Krynicy

  • 3 tygodnie później...
Napisano

Dlatego ja żeeby nie mieć problemów z noclegiem pojechałem sobie ostatnio na 2 tygodnie do szwecji:) Tam nie trzeba się martwić o to gdzie postawic namiot, a rower opiera sie o drzewo i po sprawie:)

  • 2 tygodnie później...
Napisano

powiem szczerze ze zazdrosze wam takich wycieczek..

Moim marzeniem jest pojechanie na kilka dni na wycieczke taką

a na chwile obecną niemam nawet z kim na rowerze pojeździc bo nikt z moich znajowmych roveru niema :)

  • 3 tygodnie później...
Napisano

Podczas tegorocznej wyprawy przez wybrzeze (razem ze mna byl moj kumpel) spalismy w namiocie 3-osobowym. Byl on na tyle funkcjonalny ze do przedsionka wchodzily rowery :P Na noc byly spinane U-lockiem i gruba linka. Jedynym mankamentem byla koniecznosc zdejmowania sakw przed kazdym chowaniem rowerow, jednakze nie byl to zaden problem.

Spanie bylo przewaznie na polach namiotowych. Kilka razy udalo nam sie rozbic na prywatnych posesjach, gdzies na tylach gospodarstwa :)

Taki mielismy namiocik:

638796072ro.jpg

Napisano

no ne wiem czy to opieranie o drzewo to dobry sposob widziales co sie stalo z lasami na Słowacji?Tam wiecej rowerzystow-turystow tam kazdy opieral, jeden sie przewrocil,poszlo domino i teraz polowy lasow nie maja ;-)

Napisano

Jo na wyprawy biera namiot bo jest taniej i więcej kasy na pifo zostaje :niach:.Jeżdzimy zwykle we dwóch i rowery chowamy w przedsionku ( tylnie koło wystaje na zewnątrz)spinając je razem przednimi kołami do konstrukcji namiotu.Jak na razie zawsze znależliszmy po drodze jakiś kamping żeby nie spać na dziko.

  • 1 miesiąc temu...
Napisano

W swoim zyciu bylem juz na kilku wyprawach, choc jestem stosunkowo mlody. Powiem tylko o najciekawszych miejscach na nocleg:

 

- plaza, kiedy to w piasku zgubil sie jednemu z uczestnikow wycieczki klucz do lancucha, cudem znaleziony.

 

- przystanek autobusowy, strasznie byla nirowna podloga i plecy bolaly, a na zewnatrz strasznie padalo

 

- w stodole na sianku, co ciezsi tak sie pozapadali, ze nie bylo ich widac. A temu co zgubil klucz na plazy, kot zjadl kielbase przeznaczona na sniadanie,a kura rozdziobala chleb :grin:

 

A na wyprawe jeszcze nie pojechalem z namiotem, zawsze z plandeka no i wiadomo skawy, bo z plecakiem to kicha straszna

  • 1 miesiąc temu...
Napisano

Witam.

 

Przed moją pierwszą wyprawą też miałem podobne pytania. Początkowo spałem pod namiotem na podwórku lub w ogrodzie u przygodnych ludzi. Jednak po kilku dniach zrezygnowałem z trwoniena czasu na szukanie takich miejsc i postanowiłem spać na dziko. Do dzisiaj zaliczyłem takich noclegów z 50. Tylko raz (ale to w czasie podróży na stopa) spałem z kumplem na kampingu w Malborku.

 

Zazwyczaj staram się wybrać miejsce na nocleg poza ludzkim wzrokiem. Pamiętaj - nie demony nocne są Twoim wrogiem lecz człowiek. Dlatego też spałem w lesie, na łące za krzakiem, na wzgórzu, pod zamkiem, ale też na boisku piłkarskim pod bramką (Czechy), pod amboną myśliwych (Słowenia lub Chorwacja), na stoku wzgórza zamkowego (Słowenia), w gaju oliwnym (Włochy), na stacji benzynowej (koło Wenecji), metr od szosy (Chorwacja lub Włochy), na gruzowisku (pod Mediolanem), w parku na Hradczanach (Praga), w parku Schonebrun (Wiedeń), na polu w słomie rzepakowej (Węgry), pod drzewem obok alejki (Szwajcaria), obok wesołego miasteczka (Bratysława), w leśnej chacie (Tatry na Słowacji), na plaży nad Adriatykiem (Włochy), pod autostradą (Holandia), pod murami miejskimi (Florencja), na ZASTAVCE (przystanek autobusowy na Słowacji) ...

 

70% tych noclegów spędziłem pod gołym niebem. Prawie zawsze miałem namiot, ale nie warto było go rozbijać. Rozbijałem namiot jeśli zanosiło się na deszcz i gdy cięły komary. Rowery spinaliśmy razem lub o drzewo (ew. słup) w taki sposób, by nikt nie miał szans ich dojrzeć (leżały) lub ukraść (zapięcie). Nigdy nikt nam nic nie ukradł. Bałem się trochę tylko wtedy gdy byliśmy zbyt blisko ludzi lub zbyt głęboko w lesie (raz wiałem przed dzikimi zwierzętami w górach w Austrii)

 

------------------------------------------

http://www.wdroge.republika.pl

Napisano

DOBRZE POWIEDZIANE

 

A swoją drogą to macie podobne miejscówki do naszych - na nocleg:D:D

 

Wydaje mi się że w tym przypadku szybciej by było napisać gdzie się nie spało hehe ;)

 

Pozdrawiam i zachęcam wszystkich do spania na dziko - szkoda marnować kasy na drogie pola namiotowe, gdzie płaci się za kawałek ziemi - taki sam kawałek ziemi jak za płotkiem od pola namiotowego!

 

Nie będę się powtarzać i powielać tekstów - podam po prostu link do super artykuły:

http://www.koloroweru.pl/strony/pspanie00.html

Napisano

bronek77 a jak spałeś pod gołym niebem to spałeś w śpiworze czy tylko na karimacie? I czy nie marzłeś w nocy?

Ja tak kombinuje żeby spać w pokrowcu na rower :D - tanie to, mało waży, mało zajmuje miejsca i szybko się pod tym można schować.

Gość Gość
Napisano

heh, z tym pokrowcem na rower, to wcale nie głupie !

ja jak jeżdżę, to z namiotem oczywiście. mały kompaktowy z tropikiem, podpinam go pod kierownice. nawet powiem że ZA mały. ;):D teoretycznie jest 2 osobowy, tylko i wyłącznie. jak śpimy tam to musimy troszke podkulac nogi. to jest tylko namiot do spania, a właściwie przenocowania. ogólnie preferujemy jak najtańsze pola namiotowe. ale śpimy przeważnie na dziko. zdala od ludzi. dwa razy w lesie spałem w bieszczadach, ale to co miałem pietra to normalnie, kupa w porach. niewiem dlaczego, po prostu strach ma wielkie oczy, szczególnie w bieszczadach. rowery i sakwy oczywiście na zewnątrz spięte linką do drzewa lub położone na ziemii. bo w namiocie nie ma miejsca nawet na sakwy. podaczas pierwszej wyprawy miałem pietra że nam rowery właściciela zmienią, ale wszystko było dobrze, i teraz zawsze je spinamy do drzew.

Napisano

Witam

 

Do sebekfireman

 

Tylko raz spałem zupełnie bez spiwora pod gołym niebem. Było to w Sienie. Spotkaliśmy tam Polkę, która nie miała żadnego sprzętu biwakowego i nie znalazła noclegu w hotelu bo akurat była miejscowa impreza tzw. PALIO. Dziewczyna nie miała się gdzie podziać, więc pożyczyłem jej śpiwór, a sam ubrałem się w dresy i spałem na karimacie. Nie polecam takich noclegów przy chłodniejszym klimacie.

 

CO do spania w pokrowcu na rower to nie jestem przekonany. Musisz wziąć pod uwagę to, że jadąc cały dzień jesteś totalnie wyczerpany, tracisz dużo energii i w nocy musisz ją zregenerować. Jeżeli będzie Ci zimno, wtedy tracisz tą energię i łatwiej też o przeziębienie. Czasem poprostu jest zimno w nocy. Dobry, mały śpiwór to podstawa. Bez niego się nie ruszam. Namiotu mogę czasem nie mieć, ale śpiwór zawsze.

Napisano

Zdaję sobie sprawę że może być zimno dlatego musiałbym to wypróbować - na pewno na noc założyłbym jakieś grube skarpety i jakąś grubą bluzę i może czapkę. Z drugiej strony pod taką folią może być ciepło gdyż organizm będzie ogrzewał powietrze, no ale będzie też pojawiała się wilgoć :) Jest jeszcze możliwość okrycia się folią NRC na noc (złotkiem na zewnątrz).

Namiot i śpiwór raczej mi odpadają bo nie będę w stanie się z tym wszystkim zabrać - muszę kombinować :)

Zarchiwizowany

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...