Skocz do zawartości

[babcie] Sposób na babcie na drodze rowerowej :)


Rekomendowane odpowiedzi

Eee tam, narzekasz. Wszystko zależy od punktu odniesienia, moim zdaniem wcale nie macie tam tak źle. Jeśli już zdarzy mi się zawitać rowerem w Warszawie, to wrażenia mam całkiem niezłe.

Przyjechałbyś do Mińska na nasze chodnikowe single tracki, to dopiero byś się zdziwił :)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Lepszy chyba chodnikowy singletrack, niż ewenement na skalę kraju, czerwony chodnik, a zielona ścieżka rowerowa. Poza wstawionymi dawno temu znakami,brak jakiegokolwiek innego oznakowania poziomego, latarnie, kosze i mnóstwo innego badziewia na środku ścieżki oraz pomysłów wyrafinowanego urzędniczego myślenia. No, ale to Częstochowa, tu się przychodzi na klęczkach, a nie jeździ na rowerze :laugh::laugh::laugh:

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Lepszy chyba chodnikowy singletrack, niż ewenement na skalę kraju, czerwony chodnik, a zielona ścieżka rowerowa.

W Wawie też mamy jedną zieloną, ale chodnik szary, więc ludzie jakoś tam ogarniają Link

a w razie kontroli jest tłumaczenie "a jedź pan sam panie władzo wśród stada baranów...."

naprawdę myślisz, że coś pomoże? Jak ktoś zacznie motocyklem po chodniku jeździć to też nic mu nie zrobią jak wytłumaczy się, że na ulicy korek i stado baranów?

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

nie wiem jak tam u was, ale u siebie często wyskakuję na szosę ze ścieżki bo jak widzę pełno ludzi widzących że jadę a nie odchodzących to zamiast się kłócić, wyzywać, tłumaczyć-wyjeżdżam na ulicę, już parę razy powoływałem się przy panach policjantach i paniach policjantkach na nowy paragraf dotyczący złych warunków, oraz na to że powinni, zamiast łapać mnie, to powlepiać ludziom na ścieżce parę mandatów,

 

 

wtedy patrzą czy są lampy, odblaski itp a co niestety [wg nich] mój rower ma

 

 

 

do policji z humorem, sensem i honorem...

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jak jest ścieżka długości 100 czy 200m, w dodatku zrobiona tak, że nie da się na nią wjechać z ulicy i normalnie zjechać to jasne, że ją olewam, a jakby trzeba się było tłumaczyć to mogę zapytać jak miałem na nią przepisowo wjechać i sprawa jasna. Co innego jak jest normalna, dobra ścieżka. Jakbym miał się kłócić to pewnie mandat za brak dzwonka bym dostał. :icon_wink: A paragraf o złych warunkach to chyba jeszcze nie wszedł w życie i ma on umożliwiać zjazd z ulicy na chodnik, a nie ze ścieżki na jezdnię.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Niema co dyskutować wszystko było by dobrze GDYBY samochody jeździły po drogach, rowery po ścieżkach i drogach a piesi poruszali sie tylko po chodnikach. Leczy GDYBAĆ to sobie można. Żyjemy w kraju w którym rowerzysta nie jest jakimś wygórowanym użytkownikiem infrastruktury miejskiej (tak jak w holandi, dani czy innych krajach, gdzie rowerzysta śmiga po mieście w pajęczynie sieci dróg rowerowych i nie jest wrogiem innych użytkowników ruchy) i w najbliższym czasie to sie nie zmieni diametralnie.

 

ALE, trzeba przyznać, że powoli poprawia się i buduje środowisko rowerowe (ścieżki, więcej rowerzystów, kultura wobec nich itp.), przynajmniej we Wrocławiu. Powstają rozwiązania, które umożliwiają sprawniejszą i bezpieczną przeprawę przez miasto i to jest fajne. Może za kilkadziesiąt lat Polska będzie przypominać Kopenhagę.

 

Jeżeli chodzi o ludzi na ścieżkach to wymijam na gazete, jak najbliżej. Nie chce mi sie zatrzymywać i tłumaczyć. Jak ktoś idzie w moją stronę to jade na niego cały czas dopiero jak jestem blisko a osoba nie ustępuje to hamuje, bo co mam zrobić?. Gdy sytuacja zmusza mnie do jazdy po chodniku to jade tak żeby nie przeszkadzać pieszym, bo to ich teren. Jade spokojnie, bez agresji, nie dzwonie dzwonkiem itp. Dostosowuje sie do ruchu pieszych, tak żeby być jaknajmniej z nimi kolizyjnym.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Na ścieżkach - nie ma problemu - idąc ścieżką idzie się na własne ryzyko, ale przejechanie kogoś na chodniku to totalne chamstwo.

Jak już musimy jechać po chodniku, to kultura zobowiązuje.

 

Przy okazji wrzucę

[uWAGA - nie dla ludzi o słabych nerwach] z udziałem 'posiadaczy makrokeszów', bo rowerzystami nie można ich nazwać.

Zwróćcie uwagę na ten profesjonalny strój - podwinięta prawa nogawka i peleryna dają +20 do za######istości.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • Mod Team

Przy okazji wrzucę

[uWAGA - nie dla ludzi o słabych nerwach] z udziałem 'posiadaczy makrokeszów', bo rowerzystami nie można ich nazwać.

Zwróćcie uwagę na ten profesjonalny strój - podwinięta prawa nogawka i peleryna dają +20 do za######istości.

Ej, sam czasem podwijam tylko jedną nogawkę jak jadę w 'normalnych ciuszkach :D

Szkoda, że nie pojeździł tak obok - na Marszałkowskiej między samochodami :<

 

Tu coś dla ochłonięcia http://www.tvn24.pl/...,wiadomosc.html

Głupota ludzka nie zna granic, ale cóż, podobnie jak z telefonem w samochodzie, tylko tu niektórzy nie zdają sobie sprawy co może zrobić rozpędzony rower :c

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

jestem za zakazem używania tel kom na rowerze tak samo jak w samochodzie

Też jestem za, na własnej skórze przekonałem się że to niebezpieczne. Na szczęście nikt poza mną nikt nie ucierpiał.

 

Myślę że większość wątków typu: przejechał mnie pieszy i na odwrót, nie istniało by, gdyby szkoleń na kartę rowerową w podstawówkach nie traktowano po macoszemu. Sam pamiętam jak 5 razy pisałem teorię (dawne czasy), na tym samym zestawie, aż w końcu zdałem zapamiętują numer pytania i literę odpowiedzi.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Zgadzam się całkowicie, młody jestem i na kartę rowerową zdawałem niedawno więc wiem jak to wygląda, podczas teorii siedzieliśmy obok siebie w ławkach i mogliśmy rozmawiać - nauczyciel nic :wallbash:

Test w sam sobie jest banalny, praktyka jeszcze bardziej - typu "zahamuj przed słupkiem"

Co do tego

to jakiś absurd jadą w centrum warszawy między ludźmi, mijają patrole policjii i nic, chociaż upomnienie by się przydało, szkoda słów :wallbash: :wallbash: :wallbash:
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Zgadzam się całkowicie, młody jestem i na kartę rowerową zdawałem niedawno więc wiem jak to wygląda, podczas teorii siedzieliśmy obok siebie w ławkach i mogliśmy rozmawiać - nauczyciel nic :wallbash:

Test w sam sobie jest banalny, praktyka jeszcze bardziej - typu "zahamuj przed słupkiem"

Co do tego

to jakiś absurd jadą w centrum warszawy między ludźmi, mijają patrole policjii i nic, chociaż upomnienie by się przydało, szkoda słów :wallbash: :wallbash: :wallbash:

 

 

upomnienie za jazdę na rowerze chodnikiem? :wallbash: :wallbash:

 

no ale za przejazd przez pasy na rowerze to mandacik się należy

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

I takie dekle robią opinię porządnym rowerzystom.

 

Co do ludzi na śmieszkach nie poluję na nich, nie mijam na milimetry - jak się nie spieszę, zwracam kulturalnie uwagę, bo edukacji nigdy dość. Jak się spieszę, to tylko dzwonię. Ale i tak nie obywa się bez wypadków, przedwczoraj kobita skręciła mi prosto pod koła, próbowałem ją ominąć, ale i tak uderzyłem ją barkiem. Przewróciła się, ale nic jej się nie stało - oczywiście ochrzaniłem, ale kulturalnie ("Czy pani nie widzi, gdzie chodzi?"). Próbowała odwrócić kota ogonem ("A pan nie widzi, gdzie jeździ?"), na co poinformowałem ją, że to droga dla rowerów.

 

Może lekcja polegająca na zbieraniu zakupów z ziemi czegoś ją nauczyła.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

http://www.wykop.pl/link/95309/szalencza-jazda-rowerem-po-miescie/

Takie podobne tyle że między wszystkim.

Co do telefonów... to chyba tak samo niebezpieczne może być np. picie w czasie jazdy lub jedzenie, mam racje ?

Nie ma co porównywać tego z tamtym - oni jeżdżą po ulicach i mają do tego pełne prawo, nie wymuszają pierwszeństwa tylko się przeciskają.

Tu masz różnej maści kurierów, którzy z tego żyją - po prostu muszą tak jeździć i można powiedzieć, że nikomu nie szkodzą - po prostu kombinują coby było jak najszybciej.

Druga sprawa jest taka, że oni jeżdżą między samochodami, jak już kogoś pukną - to nikomu nic się nie stanie.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Przedwojenny Regulamin jazdy Warszawskiego Towarzystwa Cyklistów.

(fragment)

 

Główne prawidła jazdy są następujące :

1. Przy mijaniu powozów, jeźdźców i osób należy trzymać się zawsze z lewej strony.

2. Wyprzedzać jadących w tym samym kierunku należy z lewej strony.

3. Nie należy nigdy wyprzedzać dwóch jeźdźców, powozów lub osób razem idących przejeżdżając pomiędzy nimi.

4. Osoby spotkane w razie istotnej potrzeby należy uprzedzać dzwonkiem, trąbką lub najlepiej przemówieniem, unikając przy tem niepotrzebnego niepokojenia i straszenia ludzi.

5. Przy zbliżaniu się z góry, na skrętach i zwrotach tempo jazdy należy zwalniać.

6. Gdy ktoś jadący z tyłu, zamierza wyprzedzić jeźdźca, należy zjechać na prawą stronę drogi, pozostawiając wolne miejsce do minięcia na lewo.

7. Na prośbę lub znaki jadących należy zawsze zejść z maszyny.

8. Przy spotkaniu procesyi, orszaku, większego tłumu, również zejść i przeczekać należy.

9. Przy przejeżdżaniu przez wsie i miasta należy tempo jazdy zwalniać i nie jeździć drogami przeznaczonemi dla pieszych.

10. Wreszcie, na wszelkich przystankach, zjazdach, popasach i noclegach członkowie Klubu nie powinni w niczem narażać sławy korporacyi.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

13kisiel13 a jakby tak Twoja babcia szła po ścieżce rowerowej i jakiś rowerzysta strasznie ją wystraszył i dostałaby zawału to co byłbyś szczęśliwy?

 

Jakby byla taka tepa, zeby szla po drodze dla rowerow, to z pewnoscia bym nie zalowal, w koncu nie moja to wina, ze sie tam znalazla.

 

A co do pieskow, to ja rozwazam powaznie kupno specjalnego gazu na pieski, zeby te wlascicieli nauczyc rozumu, bo same pieski niczemu nie sa winne, ale ich wyjatkowo tepi wlasciciele juz sporo.

 

A na osoby idace po sciezce: staram sie zawsze przyspieszyc i przy wielkiej predkosci delikatnie zahaczyc ramieniem, efekt moze sie przyda na przyszlosc, bo na tym jednorazowym mi nie zalezy, ale zeby taki gad juz nastepnym razem rozumial, ze robi zle idac po drodze, ktora nie nalezy do niego.

 

Chociaz jak kiedys sie wkurze, bo juz me nerwy puszcza, to pewnie wjade specjalnie w jakiegos mocno zadufanego, wszystkowiedzacego bufona. Nie obchodza mnie skutki.

 

No niestety Polacy to dziwny naród i wszystkie nakazy, zakazy i przepisy mają głęboko gdzieś. Po prostu trzeba uważać. Tak jak włażą na ścieżkę to i tak samo robią na ulicy. Nie raz mi się zdarzyło, że jakiś osioł właził na ulicę i to dwupasmową a później jeszcze furczał. A przejście ze światłami kilka metrów dalej. Co do ścieżek rowerowych to kiedyś miałem z moim bratem i kumplem fajną sytuację. Jedziemy ścieżką koło kina Krewetka w Gdańsku i już z daleka widać, że lezie środkiem drogi jakiś dresik z dziewczyną. Kumpel chcąc ich postraszyć przyspieszył i z piskiem przyhamował, wjeżdżając dziewczynie prawie w tyłek :P Oczywiście mówi, że tu jest ścieżka i takie tam. No a dresik jak wiadomo pyskuje, ja z bratem podjeżdżamy i się pytamy czy coś mu się nie podoba. Na to dresik: nic, nic, wszystko w porządku. Odjeżdżając spojrzałem czy zszedł na chodnik, ale nic z tego dalej miał zamiar zasuwać środkiem ścieżki. Wątpię czy jakby nawet dostał w pierdziel coś by to pomogło.

 

Bezcennnie sie panowie czyta wasze przygody, normalnie umieram tutaj ze smiechu. Hahaha...

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

@bike, czytając twój post, aż mi ciebie żal. Naprawdę jesteś aż tak sfrustrowany?

Chociaz jak kiedys sie wkurze, bo juz me nerwy puszcza, to pewnie wjade specjalnie w jakiegos mocno zadufanego, wszystkowiedzacego bufona. Nie obchodza mnie skutki.

Co zrobisz, kiedy podobnie pomyśli kierowca samochodu/ciężarówki na twoją obecność na jezdni?

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Zarchiwizowany

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...