Skocz do zawartości

[Wypadki]Rower vs Samochód


Orzech89

Rekomendowane odpowiedzi

dobra nie byłem na to przygotowany byłem w stresie nawet sobie nie wyobrażacie jakie to uczucie trzęsłem się cały jak jechałem na rowerze to ta uszkodzona noga drgała jak w konwulsjach nie miałem na to żadnego wpływu i nie byłem przerażony po prostu się trząsłem jak bym przebiegł 100km więc na moim przykładzie zanim zdarzy się wam coś takiego to po prostu poczytajcie trudno ja i z tych 100 jestem zadowolony a noga cóż jeżeli będą problemy to znajdę gościa chyba tam gdzie gościu zajeżdżał to był właściciel a ciężko ominąć samochód ze złamanym lusterkiem z tego co patrze na mojego bajka to pewnie nieźle rypnięty

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Szosowiec należy wkuć w łeb i napisać sobie na karteczce co robić bo po wypadku bywa trudno. Zakodowałem to kiedys sobie i jak wyżej pisałem to mnie jakoś wyciągnęło. Jak pisałem bez wdawania sie w szczegóły; jestem przez pewnego idiotę niepełnosprawny a co to znaczy dla kogoś kto lubi wypoczynek powiedzmy lekko extremalny dopowiedz sobie sam...

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dobry pomysł - jako ofiara i nie sprawca, w dodatku rowerzysta, stoi się od razu na gorszej pozycji. Szok powypadkowy rowerzysty, nawet przy lekkiej stłuczce jest chyba nieporównywalny z kierowcą samochodu (chyba, bo nie jestem kierowcą). Co innego siedzieć za kierownicą wielkiego blaszanego pojazdu i odczuć jakieś lekkie uderzenie, a co innego wywinąć orła na kamieniach.

 

A taka wkuta na pamięć, czy wręcz wożona zawsze kartka z instrukcją postępowania byłaby wielce pomocna.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Stary następnym razem wzywaj Policję.

miałem podobną sytuacje, tylko koleś wyjeżdżał z podporządkowanej i mnie nie zauważył..

Policja, zdjęcia roweru i uszkodzenia samochodu.. koleś dostał 400zł mandatu chyba 7 punktów, a ja z jego ubezpieczenia 220zł. A na ramie prawie nic nie widać.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

jak chacial zaiesc na pogotowie to trzeba bylo sie zgodzic nie zaszkodzi przeciez i na pogotowiu wzywaja automatycznie policje sam to przeszlem i sie ciesze bo teraz mam cos z noga i nie bede mial problemow to udowodnic i dostac odszkodowanie no i mam teraz zwolnienie lekarskie bo ciagle kuleje, idz i zglos na policje poki koles nie naprawil samochodu powiesz ze byles w szoku a teraz juz kumasz o co biega i zglaszasz zdarzenie

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Gość R3surrection

Nie przesadzajcie, z byle powodu policji sie nie wzywa bo i czasu szkoda i trochę wredne. Wypadki się zdarzają, każdemu, tym bardziej na polnej drodze mógł Cię nie widzieć.

Powinien cię co najwyżej odwieźć do domu z rowerem i potem do szpitala na prześwietlenie, zależy czy by się stawiał czy poczówał do winy... 500zł jak mu wyparuje to tobie nie zrobi różnicy, istotne żeby za rower zapłacił..... no chyba że masz coś z nogą wtedy masz kasę z jego o/c.. trzeba zawsze indywidualnie podchodzić.. pozdrawiam i kuruj się(btw jedź na prześwietlenie)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Wypadki się zdarzają, każdemu, tym bardziej na polnej drodze mógł Cię nie widzieć.

 

Mógł nie zauważyć? Powiedzmy, że zdarzy się taki wypadek ze skutkiem śmiertelnym ("o, na coś wjechałem, chyba znowu krety ryją") - i co napiszą w prasie i na portalach internetowych?

 

Ano napiszą, że "rowerzysta ulegl potrąceniu z powodu niemania kamizelki odblaskowej".

 

Fakt że było to w biały dzień z winy "niespostrzegawczego" kierowcy, na drodze "niepublicznej", całkowice uwalnia od odpowiedzialności, bo tam PoRD nieobowiązuje i "nie ma przepisów" (dać mu medal może? ;))

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ale glupio postapiles.. :) Zglaszaj sprawe na policje ze byles w szoku, nie wiedziales co sie stalo itp itd, jak masz karte rowerowa/motorowerowa to sprawa raczej tylko formalnosc.

Mialem ostanio taki niemily przypadek na sciezce rowerowej, nie mialem karty i nie oplacalo sie walczyc. A jak zanioslem po 2tyg rower to okazalo sie ze rama jest ciut przygieta... ;) Jak jestes ciekawy chyba 2 strony musisz wrocic :)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ano napiszą, że "rowerzysta ulegl potrąceniu z powodu niemania kamizelki odblaskowej".

jest taki obowiązek ? nic o nim nie wiem..

 

Jest obowiązek w Ciechanowie i okolicach (strona pierwsza, po lewej):

 

http://extraciechanow.pl/img_glowne/197.pdf

 

A tak na serio - po lekturze tego tekstu po prostu szkoda słów, bez komentarza.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ale glupio postapiles.. ;) Zglaszaj sprawe na policje ze byles w szoku, nie wiedziales co sie stalo itp itd, jak masz karte rowerowa/motorowerowa to sprawa raczej tylko formalnosc.

 

A Co wy sie tak uczepiliście tej policji ?! Co mu to da że zgłosi na pały ? Gdyby koleś był jakiś burak to rozumiem. Ale raz ze chciał go zawieźć na pogotowie, dwa że dał mu tyle kasy ile chciał (jakby powiedział 200 czy 300 też by pewnie dostał). Przecież nie rozjechał go specjalnie, tylko przez przypadek, w dotaku chciał pomóc potem.

Jak zgłosisz na psiarnie, jedyne co to sprawa trafi do sądu i bedzie sie ciagnać xx miesiecy...

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

dzisiaj byłem na rowerku noga boli ale mniej jeszcze rano było strasznie ale teraz jest w miarek ok za chwile jadę zwiedzać sklepy rowerowe w poszukiwaniu siodła

na razie na szczęście mam stare(nowe) siodło oryginalne od centuriona

licznik nawet działa szybka jest tak popękana że masakra ale działa normalnie niezniszczalny :P

 

nie uważam że trzeba się zgłaszać na policje dobrze jest tak jak jest następnym razem policzę se 100zł więcej jeżeli wypadek nie będzie z mojej winy i też nie zgłoszę na policje tak jest lepiej bez problemów a tak to dzisiaj bym się z gościem przez telefon użerał po co?

sam nie wiem ;)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Przecież nie rozjechał go specjalnie, tylko przez przypadek, w dotaku chciał pomóc potem.

 

W ten sposób powstaje 99,999% wypadków ze szkodami materialymi, z ofiarami śmiertelnymi, z ranymi lżej lub ciężej.

 

 

Jak zgłosisz na psiarnie

 

A nie mówi się teraz na nich "miśki"? ;)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

W ten sposób powstaje 99,999% wypadków ze szkodami materialymi, z ofiarami śmiertelnymi, z ranymi lżej lub ciężej.

No i ok :icon_wink:

A pomijajac to czy jest sens zgłaszac na psy czy nie, to lepiej sie zastanowić jak poszkodowany miałby dzień po wypadku udowodnić że tamto auto go akurat potrąciło, że on jechał prawidłowo, a tamten nie wystawił akurat kierunkowskazu. Pomysł z dzwonieniem na pały następnego dnia jest tak absurdalny że ręce opadają.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

No i ok ;)

A pomijajac to czy jest sens zgłaszac na psy czy nie, to lepiej sie zastanowić jak poszkodowany miałby dzień po wypadku udowodnić że tamto auto go akurat potrąciło, że on jechał prawidłowo, a tamten nie wystawił akurat kierunkowskazu. Pomysł z dzwonieniem na pały następnego dnia jest tak absurdalny że ręce opadają.

 

po uszkodzeniach idzie dojsc co i jak sie stalo

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

1. ... przywaliłem lewą nogą w samochód ...

2. ...i tak jechałem szybciej niż zazwyczaj kurde jaki los jest miłosierny nie złamałem nogi ...

3. ... dzięki za następny dzień który mi dano

4. ... jeżeli gościu zjechał na prawo to znaczyło dla mnie że chce się zatrzymać na poboczu nie użył kierunkowskazu gdzie tu moja wina

 

1. wyprzedzasz auto z lewej , więc jest ono po prawej Twojej stronie , jak przywaliłeś go z lewego buta ?

2. spiesz się powoli

3. ja już trzy razy dziękowałem za następne dni

4. zapoznałeś się praktycznie z zasadami :

ONI NA NAS ZAWSZE POLUJĄ

MYŚLENIE NIE BOLI

 

dał facet kierunek w prawo ? nie

był zjazd do podwórka po lewej ? był

była polna droga ? w lesie tez rękę wystawiasz do zmiany kierunku jazdy ?

facet mogł Cie widzieć w lusterku , ale tu następne moje doświadczenie :

kierowcy są przyzwyczajeni do rowerzystów o prędkościach dziadków jadących na działkę i napotykając cyklotyka

ŹLE SZACUJĄ DYSTANS DO NIEGO

jego zjazd na prawą stronę powinieneś odebrać jako sygnał wykonania skrętu w lewo po większym łuku ,

zapytasz o kierunkowskaz ? przecież te gamonie włączają kierunek dopiero wtedy kiedy zaczynają manewr

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Możliwe iż miał zbyt duże zaufanię do kierującego samochodem, podobny przypadek miałem 2 dni temu jak na parkingu pod hipermarketem kobieta zatrzymała samomchód, ja wziąłem się za wyprzedzanie a kiedy byłem na równi z jej tylni drzwiami (Nissan Primera)to ona kierunkowskaz i odrazu na wolnę miejscę parkingowe, na moję szczęścię udało mi sie zatrzymać tuż przed błotnikiem przednim... Według mnie kierowcy nie patrzą zawszę dobrze w lusterka bo są zbyt pewni siebię albo patrząc są nastawieni tylko na to czy nie ma tam samochodu, a po drugie wiekszość kierowców (w tym niestety moi rodzicę) włacza kierunkowskaz w ostatnim momencie "bo nie lubią pikania w samochodzię", a kierunkowskaz ma informować o zamiarzę skrętu a nie o jego wykonywaniu. W przypadku Vistat`a zawinił kierowca bo był zbyt pewny że nikogo tam nie ma, albo niedokładnie spojrzał w lusterko (o ilę wogulę to zrobił).... Zasada ograniczonego zaufania do kierowców przydaję sie i to bardzo, już parenaście razy udało mi się uniknąc nieprzyjemnych sytuacji jednak kierowcy powinni również uważać bardziej, ponieważ nie tylko oni stanowią "ruch" na drodzę.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Zarchiwizowany

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...