Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

  • 3 tygodnie później...
Napisano (edytowane)

Zmęczenie materiału.

To mój pierwszy rower na dużych kołach (Romet Pasat rocznik 1982, choć widelec sporo młodszy, bo oryginalny pękł na koronie, pod plastikową pokrywką), którym obecnie jeździ kolega do pracy. Dzwoni i mówi, że coś mu ciężko kierownica chodzi i czy może wpaść (akurat kończył pracę). Dobrze, że nie zdecydował się tak jechać do domu. 

Trzeba będzie jakoś poratować kolegę i coś dobrać, bo spawanie tego w takim miejscu nie ma sensu. Ta rura jest wlutowana w koronę na mosiądz (podobnie jak dolne lagi). Najpierw zapewne puścił nieco lut, zaczęło się trochę ruszać, a zmęczenie materiału dokończyło sprawę, gnąc rurę raz w przód, raz w tył, poza granicę sprężystości.   

image.thumb.jpeg.a6969b328ce593dbfe59adf29cea5695.jpeg

DSCF5139.JPG

DSCF5150.JPG

DSCF5151.JPG

Edytowane przez marvelo
Napisano (edytowane)

Miałem kiedyś Orkana rodem z PRL, widelec był chyba taki sam i tez mi pękł w tym samym miejscu. Dodatkowo pękła mi tez rama obok widelca. Widelec wymieniłem, ramę pospawałem. To było jednak prawdziwe PRLowskie g...
 

Edytowane przez smw44199
Napisano (edytowane)

To fakt, ale ile miłych wspomnień z tym rowerem mi się wiąże i jaką wolność dawał człowiekowi, gdy się miało te kilkanaście lat.

Zdjęcie sprzed jakichś 35 lat, z wyprawy do Tarnobrzegu.    

image.thumb.jpeg.a97887ca7e462fe078bd828582570604.jpeg

Edytowane przez marvelo
  • +1 pomógł 4
Napisano (edytowane)

Mam miłe wspomnienia z wycieczek tym rowerem, ale roweru miło nie wspominam, to było naprawdę g... "wysokich lotów"

Edytowane przez smw44199
Napisano (edytowane)
4 godziny temu, marvelo napisał:

 Najpierw zapewne puścił nieco lut, zaczęło się trochę ruszać, a zmęczenie materiału dokończyło sprawę, gnąc rurę raz w przód, raz w tył, poza granicę sprężystości.

Wtrącę trzy grosze, ale tylko po to żeby wyprostować pewne stwierdzenia i zapobiec powielaniu nieprawdy na temat stali i lutowania mosiądzem, nie odbieraj tego jako "mądrzenie się" ani tym bardziej wytykanie czegokolwiek Tobie. 

Otóż zgadzam się z wyciągniętym wnioskiem, czyli że ruch przód-tył w niepożądanym miejscu na skutek powstałej tam szpary spowodował pracę poza granicą sprężystości rurki, która poddała się i pękła. Natomiast powody które do tego doprowadziły są mało trafne. Otóż, stal się nie męczy :) pod warunkiem oczywiście, że właśnie pracuje w granicach swoich parametrów. A te mogły być pogorszone na przykład rdzą, albo po prostu materiał i grubość ścianki była źle dobrana w fabryce - co w PRLowskich ZZRach i Rometach zdarzało się niestety często, panowie po prostu robili rowery z tego co było dostępne, a było niewiele. 

Druga sprawa, to stwierdzenie "puścił nieco lut" - otóż mosiądz w zasadzie nie koroduje, zwłaszcza jeśli nie jest bezpośrednio wystawiony na powietrze. Raczej obstawiałbym kiepską jakość położenia spoiny (patrz wyżej, Romet był jaki był, ale był). Prawidłowe połączenie stali lutem mosiężnym jest przeważnie bardziej wytrzymałe niż sama stal, zwłaszcza w przypadku cienkościennych rurek. Rurka mogła zostać też przegrzana, lub spoina niedogrzana/źle oczyszczona itp. 

To tyle ;) 


Poszukaj podobnego widła na olx, ładuj na maszynę i niech służy kolejne kilometry! 

 

edit: 
zapomnialem zbędnej fotografii, już się poprawiam, ale nadal w temacie!

 image.thumb.png.4a807c7169042730441f8e7d27ee4f59.png

Edytowane przez akkwlsk
  • +1 pomógł 3
Napisano (edytowane)
21 godzin temu, akkwlsk napisał:

Druga sprawa, to stwierdzenie "puścił nieco lut" - otóż mosiądz w zasadzie nie koroduje, zwłaszcza jeśli nie jest bezpośrednio wystawiony na powietrze. Raczej obstawiałbym kiepską jakość położenia spoiny (patrz wyżej, Romet był jaki był, ale był). Prawidłowe połączenie stali lutem mosiężnym jest przeważnie bardziej wytrzymałe niż sama stal, zwłaszcza w przypadku cienkościennych rurek. Rurka mogła zostać też przegrzana, lub spoina niedogrzana/źle oczyszczona itp. 

image.thumb.jpeg.d89d1d828e433e37344664d50198834c.jpeg

 

image.thumb.jpeg.0440b88608012006d0f1528887923321.jpegWygląda na to, że tam u góry praktycznie nie było lutu, albo właśnie powierzchnie były słabo przygotowane i ten lut nie trzymał. Rura sterowa jest wyraźnie wysunięta z jednej strony (z tej, z której jest pęknięcie). Po prostu to nie przenosiło obciążeń na całym obwodzie i całej powierzchni od góry do dołu (całej powierzchni kontaktu rury sterowej z koroną) - część się trzymała na lucie, a część tylko niewielką siłą tarcia, co powodowało właśnie pracę pewnych rejonów rury poza granicą sprężystości. Tak mogło być? Pęknięcie jest  na około 3/4 obwodu rury, więc już niewiele brakowało do tragedii. Jedno mocniejsze hamowanie, jakaś większa dziura... 

No ale skończyło się szczęśliwie. A jakiś widelec na podmianę już znalazłem na allegro za niewielkie pieniądze (leżak magazynowy, jakieś niemieckie napisy na naklejce). Ten, który pękł założyłem w 2002 roku (prowadziłem taki zeszycik serwisowy dla tego roweru i tam znalazłem ten wpis) i sam przejechałem około 3000 km. Potem rower stał kilkanaście lat, wymieniłem kierownicę na jaskółkę (i dałem manetki indeksowane na kierownicy) i kupił go ode mnie ten kolega na dojazdy do pracy, ze trzy lata temu. Nie wiem ile on przejechał, ale do pracy ma 8 km w jedną stronę, choć nie zawsze jeździł tym rowerem. Kolega waży z 70-75 kg, nie więcej. 

W każdym razie przebieg nie był jakiś wielki i z pewnością poprawnie zaprojektowany i wykonany nie powinien pęknąć nawet po 100 000 km.  

Ten widelec to wcale nie musiał być produkcji Rometa, może jakiś rzemieślniczy albo już chiński? Dolne lagi wyglądają tak (zagniecione rurki, a nie wlutowane czy zaprasowane oddzielne haki), a rozstaw haków koła już pod 100 mm (musiałem dać dodatkowe podkładki na oś piasty):

image.thumb.jpeg.30691e60760e3e4bb118266308fcc15b.jpeg

Edytowane przez marvelo
  • +1 pomógł 1
Napisano (edytowane)

To nie jest widelec od Pasata czy Waganta,i patrząc na haki to jest niewyszukana konstrukcja. Nie widziałem  nic takiego w polskim rowerze.Może jest obcy.

Widelce i ramy polskich rowerów pękały regularnie przed przebiegiem 100 000 km , te z lat 80 zapewne najczęściej :)    Pasat to był kochany, ale złom, podobnie jak składaki, ale pękały widelce Jaguarów, czyli trochę starsze, dlatego nabijano je dębowymi kołkami , taki kołek dawał czas na zauważenie usterki, a może zapobiegał?   Trochę robił zbiornik na deszczówkę i skropliny.    Oba moje kołkowane widelce i  Jaguarowy i Wichrowy nie pękły, ale jednak jazda na nich ( o nieznanym przebiegu) stresowała mnie na tyle, aby postawić je na pamiątkę w piwnicy.    Pękł mi tylko widelec od Pasata 2, troszkę późniejszy. Też nie gwałtownie... jak u kolegi.  Wyjechał lekko w przód i nagle dziwnie dobrze wybierał dziury.  

Moje polskie widelce i koła przednie - 100mm.  Pasat był ze sklepu na 100 mm. Węższy widelec 93  był np w dziecięcych albo  starych męskich, czy moim Diamancie z 57 r.

Jaguarowy widelec wysłałem do Rychtarskiego, żeby go skopiował, ale nie umiał, coś ulepił z szosowej korony i dość delikatnych lag, dodał mi piwoty tylko prawie żadne hamulce Cantilewer  się nie mieściły na nich,  i opona z trudem weszła 33 zamiast 40, widelec był bublem, miękkim na boki , nie dało się stawać na pedały bo grał o klocki i potem przy przewróceniu się na bok na lodzie bez przeszkody , zagiął się trwale na bok...  Także dobry widelec w dobrej wadze to skarb,

 

IMG_1045.jpeg

Edytowane przez itr
  • +1 pomógł 1
Napisano (edytowane)

Ten widelec kupiłem kiedyś na allegro w komplecie z ramą jako nowy frameset Bianchi (jeśli dobrze pamiętam 120 zł za całość). Rama może nie jest jakaś  szczególnie wyrafinowana (choć moim zdaniem to jednak produkt Bianchi, co zdradza owalizowana przy suporcie rura dolna), ale widelec miał logo Columbus na rurze sterowej i taką ładną grawerkę na koronie, a waga to było coś koło 660 g:

DSCF1168.JPG

DSCF1856.JPG

Edytowane przez marvelo
  • +1 pomógł 1
Napisano

No  tak ale to jest do szosy szosy,   klasyka gatunku, suuper , ale nie nie do szosy turystycznej retro,  jest niższy i ma mniejsze wyprzedzenie, nie zmieści opony pewnie szerszej od  28- 30 mm...   Jeśli zamiast Pasata dasz ten rower koledze - powinien być zadowolony :)    W Bianchi robili nawet takie stalowe paskudy jak Pasat, z błotnikami i lampkami,  ale nie w tym przypadku  :D 

Napisano
W dniu 29.03.2025 o 19:09, marvelo napisał:

część się trzymała na lucie, a część tylko niewielką siłą tarcia, co powodowało właśnie pracę pewnych rejonów rury poza granicą sprężystości. Tak mogło być?

Mogło, jak najbardziej. Te haki niestety zdradzają bylejakość całego widelca, stal pewnie tez jakościowa nie była. Oddać na żyletki i zapomnieć o problemie ;)
Ale tak jak itr pisał, Romet też potrafił wypuścić bubla, widziałem kiedyś rozlutowaną mufę jakieś ZZRowej szosy, tam mosiądzu wewnątrz było dosłownie nasmarkane, mufa trzymała się rurki bardziej na korozji niż na lucie :devil:

W dniu 29.03.2025 o 23:22, itr napisał:

Także dobry widelec w dobrej wadze to skarb

Nie od wczoraj wiadomo, że zrobić dobry widelec jest trudniej niż ramę. Dlatego całkiem wielu budowniczych w ogóle ich nie oferuje i sprzedaje rowery na "gotowcach". 

Napisano

Zamocowałem ten widelec w imadle i pociągnąłem za lagi w kierunku wygięcia, by zobaczyć jaką siłą to się złoży do końca. No i ta siła była naprawdę niewielka. 

Wygląda na to, że na górze lutu w ogóle nie było. Nie znam się, ale chyba powinien tam być w porządnie zrobionym widelcu.

 

image.thumb.jpeg.a6abcbaf0fa60253c2d3cdf9cdad334b.jpeg

DSCF5167.JPG

DSCF5168.JPG

DSCF5170.JPG

DSCF5169.JPG

Napisano
2 godziny temu, marvelo napisał:

No i jak to by miało się trzymać? Na śrubie od hamulca? 

 

Pomyśleć, że Foxy i RockShoxy za kilka klocków nie mają nawet tej śruby od hamulca... ;)

Napisano

Tak, tylko ich rura sterowa jest wciskana od spodu korony i ma na końcu kołnierz stanowiący opór, a od góry wszystko trzyma mostek. No i zarówno korona, jak i rura sterowa są dużo masywniejsze, rura ma grubsze ścianki. 

Historia rowerowych widelców nie zaczęła się od Fox"ów i RockShocks'ów, tylko od właśnie takiej techniki lutowania widelców na mufach. Nie znam stalowego widelca na mufach, gdzie ta rura byłaby jedynie wciśnięta.

Przyszedł widelec na podmianę. Minimalnie niższy, ale błotnik się mieści, a hamulec da się nieco podnieść (klocki w otworach szczęk). 

Od razu widać, że porządniej zrobiony, a rura sterowa na dole ma znacznie większą grubość ścianki (o prawie milimetr więcej). W tym starym praktycznie nie ma cieniowania i na dole jest tyle samo co na górze, czyli tylko 1,6 mm. 

 image.thumb.jpeg.7e3c0ff05dc149d8f8222c2eb716b2cc.jpeg

DSCF5175.JPG

DSCF5176.JPG

 

Napisano
7 godzin temu, marvelo napisał:

Tak, tylko ich rura sterowa jest wciskana od spodu korony i ma na końcu kołnierz stanowiący opór, a od góry wszystko trzyma mostek. No i zarówno korona, jak i rura sterowa są dużo masywniejsze, rura ma grubsze ścianki.

Co ma mostek do trzymania rury sterowej w koronie?

Wciśnięcie na prasie, być może na ciepło (podgrzana korona, żeby otwór się powiększył) - to będzie się trzymało na fest.

Ten połamany widelec, to zdaje się, że wyrób z czasów republik socjalistycznych. Nawet jak oryginalnie w projekcie było lutowanie, to niekoniecznie zostało w fabryce faktycznie wykonane. Ogólne braki w materiałach, lenistwo, kradzieże itd.

No i nie ma się co czarować, nawet jak ten widelec był młodszy od roweru, to i tak pewnie ma około 40 lat (nie wygląda na konstrukcję z lat 90, a przynajmniej nie z naszych fabryk).

 

Napisano (edytowane)
W dniu 1.04.2025 o 09:10, zekker napisał:

A przypadkiem rura sterowa nie jest wciskana, wprasowana i tyle?

W tego typu widelcach stalowych nie jest. Kropka. Lut ma być od góry do dołu. Kropka.

Listing gallery image 3

Zamiast teoretyzować znajdź mi taki, w którym jest.

Można odwalać fuszerkę, ale bez przesady już z tym całkowitym brakiem lutu w konstrukcji do tego przewidzianej. Na to raczej nikt by się nie odważył i tak też jest w przypadku tego złamanego widelca - jakiś lut jest, tylko położony niedbale.   

A samo pasowanie  połącznia przewidzianego do lutowania (to nie może być zbyt ciasno, bo musi być miejsce na lut) raczej wyklucza trzymanie się tego na sam wcisk, nawet przez jedną jazdę. Ale tu już może lepiej niech się wypowie fachowiec akkwlsk.

P.S. 

Mostek ma to do trzymania się rury sterowej w koronie, że do góry się nie wysunie, bo ma kołnierz, a do dołu nie bo oprócz sił tarcia pomiędzy rurą a koroną dochodzą jeszcze siły tarcia pomiędzy mostkiem a rurą, no i jeszcze śruba gwiazdki (lub ekspandera).  

Edytowane przez marvelo

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Unfortunately, your content contains terms that we do not allow. Please edit your content to remove the highlighted words below.
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...