Skocz do zawartości

Wybór roweru Rondo oraz Canyon


motozord

Rekomendowane odpowiedzi

Napisano

Cześć!

To mój pierwszy post tutaj a zarazem pierwszy w ogóle w internecie od wielu lat :)

Problem, który mnie skłonił do napisania tego posta jest prozaiczny - wybór roweru. Najpierw krótki rys historyczny.

Od kiedy zostałem mężem i ojcem sposób użytkowania roweru radykalnie się zmienił :). Ostatnimi czasy zakupiłem przyczepkę Croozera do wożenia mojej pociechy, urządzamy sobie zazwyczaj długie weekendowe eskapady ok. 60km i więcej (to i tak dużo z dzieckiem) praktycznie w 99% po szosach. Przyczepkę, przypinam do wysłużonego roweru trekkingowego kross transalp wariant mocno podstawowy, który nieco usportowiłem (mostek negatyw, kierownica prosta wąska, rogi, wyrzucenie amortyzatora itd.) z uwagi na fakt, że pokonywanie wzniesień (pogórze kaczawskie) z przyczepką i dzieckiem + bagaż = 40kg do ciągnięcia; to po prostu mordęga. Przyzwyczaiłem się do obciążenia więc zacząłem jeździć szybciej i nie omijam pagórków (największy w naszej okolicy blisko domu to podjazd 2.5km długości o nachyleniu średnim 9%, który zawsze musimy zaliczyć). 

Ponieważ czytam internet od > 3 miesięcy i już nie mam do tego siły, wybór swój zawęziłem do kilku cech rowerów:

- baran

- suport BSA (chodzi mi o trwałość i serwisowalność rozwiązania, czytałem że suporty press fit i odmiany typu bb30 itd. mają problem ze skrzypieniem itp. ogólnie są problematyczne)

- sportowa geometria

- ogólna solidność (chociaż miałbym fundusze na karbon, uważam, że w moim przypadku jest to wydatek bez sensu, do roweru chciałbym móc przypinać przyczepkę; są adaptery do sztywnej osi, która z ramą się nie styka więc może jednak? - jestem w kropce)

- po odpięciu dziecka i wybraniu się na samotną przejażdżkę/trening chciałbym, żeby temu rowerowi nic nie brakowało w sensie sportowym

I to by było na tyle. 1 rower do wszystkiego tj. w moim przypadku połączenie wyjazdów rodzinnych z przyczepką praktycznie zawsze po szosach z umożliwieniem treningu w samotności również praktycznie zawsze po szosach.

Mam 3 podstawowe typy rowerów:

- rondo ruut al (1x11 trochę kwas, a może nie?) gravel, taki trochę wypust do wszystkiego ale bez konkretnej specjalizacji

- rondo hvrt al (2x10 tiagra kaseta 11-28, korba kompakt - klasyk) geometria również klasyczna, można wstawić koła 650b z grubszą oponą. Słabo wyposażony jak za swoją cenę. Rower ciężki jak na szosę (tarcze?). Opona przy 700c 28, max 30.

- canyon endurace 7.0 al - tutaj pozycja chyba zbyt wypoczynkowa, ale rower super wyceniony i wyposażony, szkoda tylko, że rama bez taperowanej rury sterowej, opona 28, max 30, wizualnie najgorszy - podobają mi się maksymalnie poziome rury górne.

Przyjąłem jeszcze jeden wariant: utrzymać jeżdżenie na trekkingu tylko z przyczepką i zakup tylko na moje potrzeby regularnej sportowej szosy w karbonie - to już oddzielny temat. Tylko, że jak już pomyśle o tym trekkingu to nie chce mi się jeździć.

Mam nadzieję, że ta wypowiedź jest w miarę zrozumiała, próbowałem całość jakoś podsumować  miarę logicznie. O wstęp się pokusiłem, żeby opisać swoją aktualną sytuację rowerową.

Zarchiwizowany

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...