Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Napisano

Świetne tereny pod rower, super zdjęcia :)

 

@Maciejas większość pasm jest pokryta bardzo dobrymi mapami węgierskiego Dimapu. Dobra dostępność jest w Sklepie Podróżnika. 

Napisano

 

 

@Maciejas większość pasm jest pokryta bardzo dobrymi mapami węgierskiego Dimapu. Dobra dostępność jest w Sklepie Podróżnika. 

 

Mapy Dimapu to tak naprawdę tylko ładnie wyglądają i sprawiają wrażenie "dobrych". W rzeczywistości są słabe, poziomice są bardzo rzadko co kiepsko oddaje rzeźbę terenu. Dobre do nawigacji po ... szlakach. Ale do tego to równie dobre są dawne grzbietówki z czasów Nicolae Ceaușescu.

 

Znacznie lepsze są mapy wydawnictw Munţii Noştri albo Bel Alpin. Tak czy inaczej wszystkie w/w obejmują na razie tylko co bardziej popularne pasma. Dimap zaczął wcześniej to ma lepsze pokrycie, do tego pokrywa "węgierskie kresy".

 

Wbrew pozorom dobrze się sprawdzają proste grzbietówki, wydawane dawniej w Rumunii, np. jako załączniki do przewodników z serii MN. Moim zdaniem zdecydowanie najlepsze są stare, austrowęgierskie 75-ki. Ich dokładność i szczegółowość, pomimo upływu grubo ponad 100 lat bije na głowę dostępne mapy turystyczne, szczególnie pod względem rzeźby terenu, przebiegu płajów, umiejscowienia styn, źródeł, itp.. Mapy są dostępne w sieci: http://igrek.amzp.pl/mapindex.php?cat=KUK075

 

PABLO

Napisano

Łaziłem kiedyś z taką graniówką po Tarcu i nie wspominam tego dobrze, mimo wszystko wolę te "ładne" mapy z Dimapu. Fakt, że byliśmy wtedy nieopierzeni, o gpsach nikt nie myślał itd. 

Napisano

Dzięki chłopaki - bardzo wartosciowe informacje. Kiedy zaczynałem chodzić po Rumunii to faktycznie braliśmy skany starych map  (~15 lat wstecz).

Napisano

W górach fajnie byłoby mieć jednak coś więcej niż 1:50 000, przynajmniej jeśli chodzi o jazdę na rowerze. Na mniej dokładnych mapach czasem bardzo trudno znaleźć miejsca, które mogą być problematyczne, czyli wszelkie ścianki >20%. Trochę pomaga w tym narzędzie plotaroute.com:

 

36664060480_7fa440509e_o.png

 

Pewnie te wartości są obarczone jakimś tam błędem, ale przynajmniej wiadomo, gdzie może być "ostro".

Napisano (edytowane)

 

BTW.


Pamiętacie Z-Loka? Wrzucałem jakiś czas temu i w sumie mam, używam i sobie chwalę

 

aHR0cHM6Ly9mc3RhdGljMS5tdGItbmV3cy5kZS92

 

Na EB17 pojawiła się wersja dla szyfrantów ;P

 

aHR0cHM6Ly9mc3RhdGljMS5tdGItbmV3cy5kZS92

Edytowane przez ishi
  • Mod Team
Napisano

Kłaniam,

 

Ja ponownie po prywacie.

 

Widział ktoś Prezia ostatnimi czasy? Rok szkolny się zaczął to myślałem, że dogląda Przyszłości Narodu ale cuś nie odpowiada na maile/PRV i nawet jednej komórki nie odbiera...

 

Szacunek...

I.

 

Napisano

Hiplocka używam cały czas :) i bardzo sobie cenię :) idealny żeby zawsze był pod ręką na złodziejaszka z przypadku :) Szkoda, ze jeden klucz był w komplecie, muszę w końcu sobie dorobić parę żeby w podsiodłówce drugiego roweru trzymać drugą sztukę hiplocka.

Napisano

@rufiano fajne! napisz jeszcze co, gdzie, jak. Czy na UA nie ma problemu z wrzucaniem roweru do pociągu? Są jakieś specjalne wagony/przedziały? trzeba kupować miejscówkę na rower?

Napisano

dzięki,rower zabierasz bez problemu,chciałem kupić bilet,ale pani powiedziała że nie trzeba;)

nie wiem co jeszcze chcesz wiedzieć?

Napisano

Bikepacking.

 

Zanim nastąpi powszechna zgoda co do trafnego tłumaczenia na mowę ojczystą [...]

 

Zatem co to ten bajkpakin?

 

Najkrócej: podróżowanie rowerem. Nieco dłużej? Jak najsprytniejsze wykorzystanie roweru jako nośnika niezbędnego bagażu. I z reguły nie ma tu mowy o klasycznych bagażnikach i sakwach. Nie ma znaczenia na jakim rowerze się poruszasz, ani po jakim terenie. Nie ma znaczenia czy masz brodę, tatuaże, używasz Di2, Deore, EPO czy IPA tylko o spakowanie niezbędnika i wykręcenie kilku krajobrazów...

 

To chyba to. Ale na szczęście jestem pewien, że dowiemY się tu więcej na ten temat

 

No właśnie ...

Ja bikepacking traktuję jako odpowiednik wędrówki pieszej, ale z użyciem roweru. Czyli nastawienie na trasy i miejsca podobne do tych, jakie przemierza się zwykle pieszo ale mniej lub bardziej przejezdne rowerowo. Rower staje się narzędziem do optymalizacji wędrówki. Przeciwnie do w/w definicji nie uważam, że wyznacznikiem bikepackingu jest sposób pakowania się, ale cel podróży. Torby to tylko atrybut i jeden ze sposobów realizacji. Równie dobrze może to być rower z bagażnikiem i sakiewkami jak i rower z "torbami bikepackingowymi".

 

Za to sakwiarstwo rozumiem jako typowo rowerowe trasy szosami, gdzie rower jest środkiem lokomocji, a jazda celem samym w sobie.

 

Drugi atrybut to zmniejszanie ilości i specjalizacja ekwipunku. I to jest moim zdaniem rzeczywistą przyczyną coraz to mniejszych toreb, a nie czysta forma bikepackingowej mody :-)

 

Oczywiście PR-owcy się ze mną nie zgodzą.

PABLO

Napisano

Sztuka pakowania bagażu, dążąca do możliwości podróżowania rowerem tak, jakby tego bagażu nie było. A że najczęściej w górach i poza szlakiem ? tam przecież najtrudniej wjechać z ładunkiem więc powstała potrzeba innych rozwiązań niż klasyczne sakwy. To, że nie może być w konstrukcji kawałka metalu, a bagażnik to już świętokradztwo ;) to moim zdaniem dorobione ideologie. Co sądzicie ?
:)

 


Rower staje się narzędziem do optymalizacji wędrówki. Przeciwnie do w/w definicji nie uważam, że wyznacznikiem bikepackingu jest sposób pakowania się, ale cel podróży.

<CIACH>

Za to sakwiarstwo rozumiem jako typowo rowerowe trasy szosami, gdzie rower jest środkiem lokomocji, a jazda celem samym w sobie.

 

Nie wiem czy zaliczam się do PR-owców, ;) ale mam częściowo odmienne zdanie. :) Czerpię przyjemność z jazdy samej w sobie, na szlakach, w górach i miejscach gdzie zwykle nie ma asfaltu i ludzi nie za wiele. Cele też są ważne, ale wynikają z potrzeby odbycia samej podróży w takich warunkach jak lubię. I to skłania mnie do optymalizacji ekwipunku pod kątem wagi i możliwości trakcyjnych roweru. By móc się poruszać rowerem tak jak lubię, a jednocześnie mieć przy sobie potrzebne rzeczy na różne przypadki jak np, deszcz, nocleg czy obiad. :)

 

Natomiast czy jazda sakwiarzy jest celem samym w sobie ? Jak można przelecieć przez pomorze robiąc dzienne przebiegi 150 km i jeszcze mieć czas na pitraszenie jakichś wykwintnych dań ? Jak można będąc w górach nie "dotknąć" ich, nie wejść na skały, a jedynie oblecieć asfaltem dookoła ? Tej przyjemności nie rozumiem, pewnie podobnie, jak "asfaltowcy" nie zrozumieją, po co się do lasu się ładować z rowerem, skoro można wygodnie objechać asfaltem. :) I tu wydaje mi się, że rower jest wyłącznie środkiem lokomocji, bo z rozmów często wynika, że przyjemności są dopiero u celu dziennego przejazdu. :)

Napisano

ogólny opis wycieczki,jak i zarys trasy jest zawarty w podpisach fotek

jeśli coś kogoś interesuje,proszę o konkretne pytania

chętnie odpowiem

Napisano

Nie bardzo rozumiem, dlaczego ludzie wszystkie sposoby odmienne od pakowania w sakwy nazywają "bikepacking"? Ktoś (nie mogę odnaleść kto) w tej grupie określił bikepacking jako jazde na rowerze z bagażami "w sportowym stylu". I ja odwazę się zdefiniować 

BIKEPACKING-pakowanie roweru na kilkudniowe wycieczki, często połączone z biwakowniem, w sposób nie upośledzający "sportowego charakteru roweru". Wiąże się to z minimalizowaniem (ilość, masa, objetość) zabieranego ekwipunku i umieszczeniem go na rowerze w specyficzny sposób wykorzystujący jego budowę (trójkąt ramy, miejsce pod siodełkiem, wzdłuż kierownicy). Pakowanie w stylu bikepacking sprawdzi się zarówno w jeździe terenowej (mtb), szutrach (gravel) czy szosie (kolarzówka). Dzięki temu, że mamy lekki rower możemy jeździć mtb po trasach zarezerwowanych do tej pory dla piechurów, grawelkiem wiedziemy w lekki teren nie grzęznąć w nim, a szosą możemy znacząco wydłużyć etapy. I ten sposób sprawdzi się zarówno w przyjemnej amatorskiej jęździe jak i podczas wyścigów.

Drugim sposobem podróżowania i pakowania roweru jest  "TOURING" nazywany sakwing.

TOURING-pakowanie roweru na długie czasowo podróże. Ze względu na zwiększoną ilość i masę ekwipunku (jedzenie i woda, paliwo, części naprawcze i zapasowe, extra odzież) mocowanie bagażu do roweru wymaga zastosowania bagażników z zamocowanymi sakwami i workami transportowymi. Ciężar i objętość bagażu ogranicza szybkość i zwinność roweru, w zamian umożliwiając podróże w odległe tereny bez wsparcia z zewnątrz. Tutaj też można wyróżnić podróżowanie po drogach utwardzonych Road Touring na rowerze typu trekking oraz po szlakach nieutwardzonych Dirt Road Touring.  

Tutaj bardziej profesjonalnie jest to wyjaśnione http://www.bikepacking.com/gear/bikepacking-dirt-road-touring-29-plus/

Myślałem, że temat o bikepackingu podąży w stronę lekkiego pakowania i optymalizacji ekwipunku,recenzjach sprzętu, relacjach z wycieczek w stylu bajkpakingowym, a tutaj co chwila podejmowany jest wątek o torebkach na dojazdy do pracy lub o tym jak jeszcze obładować rower i jaki sprytny uchwyt wymyśleć by dołożyć kolejny gadżet. 

Wojtek

Napisano

No ale ten podział, który podałeś wynika właśnie z celu wyjazdu. A zastosowany system - torby, sakwy, ... jest tylko pochodną. Bo na wyjazdy w jednym celu optymalnym wyborem są torebki (moim zdaniem mylnie nazywane bikepackingowymi), a na wyjazdy w innym celu efektywniejsze będą sakwy. Tak jak wędrowanie z plecakiem to backpacking, tak wędrowanie z rowerem to bikepacking. Czyli używanie roweru do przemieszczania się z całym dobytkiem - jak zresztą sam to sprytnie zdefiniowałeś i z czym się w pełni zgadzam.

 

Ultralight czyli odchudzanie ekwipunku to osobny i niezależny temat, można odchudzać i w wariancie z torbami i w wariancie z sakwami.

 

Zatem (uwaga! nie linczujcie) - moim zdaniem i gość/gościówka z torbami i gość/gościówka z sakwami uprawiają bikepacking. Tak bikepacking. Jedni biorą więcej, inni mniej (bo tak potrzebują, bo inaczej nie potrafią, bo tak jest im wygodniej, itp.). Ten cały podział to marketing, nic więcej.

 

Parę lat temu nie dało się bez sakw. Teraz to łatwiejsze.

 

PABLO

Napisano

W backpackingu, po naszemu turystyka plecakowa, też spotkasz gości w stylu fast&light ze zgrabnymi malutkimi plecaczkami oraz " turystów" z plecakami obładowanymi  karimatami i śpiworami i dyndającymi kubeczkami na zewnątrz. Ale czy kogoś kto pokonuje kilkudniową via ferratę postawisz na równi z wesołą kompanią udającą się na kilkudniowe "chlanie" na pole namiotowe. 

 

 

Napisano

Niekoniecznie, ale popadasz teraz w skrajnosc. Dla mnie turysta idacy sobie na przejscie po Czerwonych Wierchach i turysta robiacy Weisshorna to po prostu turysta, wazne , ze nie siedzi przed tv z piwem w rece i drze ryja czy obiad zrobiony... Podobnie czy spotkam rowerzyste z sakwami, czy kolesia z enduro to "otrzyma" ode mnie takie samo czesc, po prostu wszyscy oni maja moj szacunek, uprawiaja swoja pasje tak jak umieja...

Oczywiscie siedzenie przed tv i darcie ryja - kiedy stara k.... obiad, to tez rodzaj pasji, ale nie w moim typie.

Podoba mi sie klasyfikacja Pablo, zws, czy Twoja. W kazdej widze solidne argumenty. 

Napisano (edytowane)

Ilu ludzi tyle interpretacji.

 

Dla mnie bikepacking to czysty offroad + noclegi na dziko.

Jeśli nawet ktoś leci w pełni utorbiony, a śpi po schroniskach to gówno nie bikepacking.

Edytowane przez ishi

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Unfortunately, your content contains terms that we do not allow. Please edit your content to remove the highlighted words below.
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...