Skocz do zawartości

[wypadek] samochód wymusił pierwszeństwo


GnX

Rekomendowane odpowiedzi

Witajcie.

 

Mam pytanko, czy gdy nic mi i rowerowi się nie stało jest sens dochodzić jakiegoś odszkodowania czy czegokolwiek? Jestem trochę poobijany (noga) i to wszystko.

 

Pytam na przyszłość gdy taka sytuacja ""odpukać"" się wydarzy ponownie, jak się zachować?

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Zawsze warto zgłaszać na Policję.

Po pierwsze, to dajesz sygnał kierowcy, że ty jako rowerzysta też masz jakieś prawa

Po drugie, wszelkie kontuzje mogą pojawić się po jakimś czasie czyli np za 2 dni

Po trzecie, w zamieszaniu mogłeś coś pominąć w ocenie stanu technicznego roweru.

 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

@Gnx

Oczywiście, że warto dochodzić swoich praw!

Zawsze należy wezwać policję albo przyjamniej spisać pisemne oświadczenie tego, kto spowodował wypadek. Nigdy nie wiesz, czy ci sie nie przyda.

 

Dwa przykłady z życia wzięte, jedna kumpla:

Mój kumpel miał wypadek. Koleś na zielonej sprzełce w prawo przeciął ścieżkę rowerową i kumpel uderzył w wóz i przeleciał 4 metry. Rower zniszczony, kumpel cały. Koszt roweru to pikuś, bo to był jakiś makroszrot. Facet od ręki zapłacił 300zl i wydawać by się mogło że wszystko jest dobrze. Po czasie (4 miesiące) okazało się, że ma jakieś odszczypanie kości w barku i teraz musi płacić 1000zł miesięcznie na rehabilitację, bo z NFZ musiałby na tę rehabilitację czekać pół roku a po tym czasie nie byłoby co rehabilitować. Oczywiście wszystko przez to, że nie spisał sprawcy, bo tak kosztami rehabilitacji obciążonoby sprawcę.

 

Druga sytuacja moja:

Podobny typ wymuszenia - auto skręca i nie patrzy, że przecina ścieżkę rowerową. Zdążyłem wyhamować, ale musiałem się bokiem ustawić i z calą siłą uderzyłem pedałem w drzwi wozu - nowe Audi A6. Mi nic się nie stało, ale drzwi do wymiany albo klepania. Facet wychodzi i wyzywa mnie na czym świat stoi i mało do rękoczynu nie dochodzi. Ja spokojnie wyjmuję komórkę i mówię, że zadzwonimy po Policję o ona ustali, kogo była wina. Chwila ciszy, facet wsiada i odjeżdża z piskiem opon. Niestety tablicę rejestracyjną miał tak uwaloną błotem, że nie zdązyłem odczytać zanim mi znikł z pola widzenia. Mój koszt to zgięta kierownica, złamana klamka hamulca, pęknięta korba, złamany pedał i koło do centrowania (500-600zł). Jakimś cudem mi nic się nie stało (Audo A6 to jednak bezpieczne auto, nie ma co). Musiałem z własnej ręki naprawić rower, ale gdyby tam był monitoring albo miałbym rejestrację tego gościa, to bym nie popuścił i dodał straty własne moralne za znieważenie (pewnie z 5000 zł).

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

A gdy od razu sie nie wezwalo policji ( nie odczuwalem takiej potrzeby wtedy, moze efekt lekkiego szoku) to nic sie nie da zrobic?

 

Podkreślam, czuje się lekko poobijany ale nic mi nie jest, rowerowi też, lekko widze scentrowane kolo i tyle.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jak masz spisany numer rejestracyjny wozu, to już masz wszystko czego potrzebujesz.

Idź na Policję tak czy inaczej i opisz sytuację. Niech zarejestrują incydent drogowy (czy jak to się tam nazywa). Widziałeś sprawcę, potrafisz go opisać, zamieniłeś z nim kilka zdań czy ci odjechał i nawet się nie obejrzał?

Może się okazać, że miejsce w którym miałeś wypadek jest monitorowane. Ostatnio sporo skrzyżowań ze światłami w miastach ma takie fajne kamerki. Bankomaty mają kamerki, stacje benzynowe też. Założenie sprawy w sądzie rejonowym to nie jest coś strasznie skomplikowanego, musisz tylko wiedzieć jakie poniosłeś szkody (fizyczne, mienia i mormalne) i czego żądasz od sprawcy.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

A gdy od razu sie nie wezwalo policji ( nie odczuwalem takiej potrzeby wtedy, moze efekt lekkiego szoku) to nic sie nie da zrobic?

 

Podkreślam, czuje się lekko poobijany ale nic mi nie jest, rowerowi też, lekko widze scentrowane kolo i tyle.

Na zgłoszenie o wykroczeniu drogowym masz cały rok. Tak samo jeśli jest kolizja bezszkodowa. W przypadku kolizji ze szkodami to musisz się śpieszyć gdyż zgłoszenie do ubezpieczyciela nie może być póżniej  niż w ciągu 7 dni od daty wystąpienia zdarzenia. Wypadek jest wówczas jeśli masz L4 na co najmniej 7 dni.

 

To taki mały samouczek :whistling:

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • Mod Team

 

 

Ja spokojnie wyjmuję komórkę i mówię, że zadzwonimy po Policję o ona ustali, kogo była wina. Chwila ciszy, facet wsiada i odjeżdża z piskiem opon. Niestety tablicę rejestracyjną miał tak uwaloną błotem, że nie zdązyłem odczytać zanim mi znikł z pola widzenia.

 

Z tego morał taki że od razu po zdarzeniu trzeba wyjąć komórkę i zrobić fotę tablicy rejestracyjnej. Nigdy nie wiadomo czy kierowca nie postanowi dać dyla, a numer nie tak łatwo zapamiętać w nerwach po kolizji.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ok, chciałem załatwić sprawę polubownie ale widze ze babeczka leci w kulki i sie nie odzywa.  Numery tablicy znam, adres i nazwiski kobiety też znam. Dzis przejezdzalem kolo jej samochodu i widze ze wymienila szybę ktorą wybiłem jej łokciem podczas wskoku na machę. Obrazenia roweru to : rozprute siodełko, zniszczony pedał jeden oraz scentrowane koło.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • Mod Team

 

 

Mam pytanko, czy gdy nic mi i rowerowi się nie stało jest sens dochodzić jakiegoś odszkodowania czy czegokolwiek?

i

 

Obrazenia roweru to : rozprute siodełko, zniszczony pedał jeden oraz scentrowane koło.


:huh:
Coś rozbieżne te Twoje stanowiska...Jeszcze wczoraj nic rowerowi nie było. :whistling:
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

i widze ze wymienila szybę ktorą wybiłem jej łokciem podczas wskoku na machę.

To chyba jednak nie była taka drobna kolizja jak wynikałoby z pierwszego posta.

 

 

Z tego morał taki że od razu po zdarzeniu trzeba wyjąć komórkę i zrobić fotę tablicy rejestracyjnej. Nigdy nie wiadomo czy kierowca nie postanowi dać dyla, a numer nie tak łatwo zapamiętać w nerwach po kolizji.

Znowu w nerwach może być nie tak łatwo ogarnąć się, żeby zamiast oglądać siebie i rower, robić zdjęcia na około. 

 

 

Po pierwsze, to dajesz sygnał kierowcy, że ty jako rowerzysta też masz jakieś prawa

Po drugie, wszelkie kontuzje mogą pojawić się po jakimś czasie czyli np za 2 dni

Po trzecie, w zamieszaniu mogłeś coś pominąć w ocenie stanu technicznego roweru.

Rzeczywiście, w kontekście pkt 2 i 3, pierwszy ma niesłychane znaczenie... Nie ważne czy jestem potłuczony lub połamany, nie ważne czy nie trzeba będzie starać się odzyskać kasy na naprawę roweru, ważne, żeby przede wszystkim doje**ć kierowcy. Przedziwna hierarchia wartości...

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • Mod Team

 

 

Rzeczywiście, w kontekście pkt 2 i 3, pierwszy ma niesłychane znaczenie... Nie ważne czy jestem potłuczony lub połamany, nie ważne czy nie trzeba będzie starać się odzyskać kasy na naprawę roweru, ważne, żeby przede wszystkim doje**ć kierowcy. Przedziwna hierarchia wartości...

 

Nie chodzi o to żeby specjalnie d@#$@#ć kierowcy, tylko o to żeby winny poniósł karę. Jakby Cię ktoś gdzieś w nocy pobił i okradł na pewno chciałbyś odzyskać skradzione fanty, chciałbyś żeby obrażenia od pobicia były jak najmniej groźne, ale na pewno chciałbyś też żeby złodziej poniósł zasłużoną karę.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Po pierwsze, po drugie... wcale nie wygląda jak ułożone w kolejność...

 

 

 

Nie chodzi o to żeby specjalnie d@#$@#ć kierowcy, tylko o to żeby winny poniósł karę. Jakby Cię ktoś gdzieś w nocy pobił i okradł na pewno chciałbyś odzyskać skradzione fanty, chciałbyś żeby obrażenia od pobicia były jak najmniej groźne, ale na pewno chciałbyś też żeby złodziej poniósł zasłużoną karę.

I kolejność byłaby bardziej zbliżona do tej, którą podałeś, a nie żeby po pierwsze dawać sygnał kierowcy. Porównywanie zamierzonego działania jakim jest napaść do niezamierzonej kolizji pominę...
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • Mod Team

 

 

Porównywanie zamierzonego działania jakim jest napaść do niezamierzonej kolizji pominę...

Zamierzone, nie zamierzone, jest wina powinna być kara, tak działa prawo. Przepisy drogowe są po to by ich przestrzegać i po to żeby zapewnić bezpieczeństwo uczestnikom ruchu. Jak ktoś je łamie powinien liczyć się z konsekwencjami, a szczególnie w przypadku spowodowanie kolizji/wypadku.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Witajcie.

 

Mam pytanko, czy gdy nic mi i rowerowi się nie stało jest sens dochodzić jakiegoś odszkodowania czy czegokolwiek? Jestem trochę poobijany (noga) i to wszystko.

 

Pytam na przyszłość gdy taka sytuacja ""odpukać"" się wydarzy ponownie, jak się zachować?

 

Fakt, że w rowerze nie ma uszkodzeń nie oznacza, że nie możena z polisy OC dochodzić innych świadczeń np. zadośćuczynienia za krzywdę w zwiazku z rozstrojem zdrowia jakiego Pan doznał.

 

Na perzyszłość lepiej wezwać policję, ktora rozstrzygnie odpowiedzialność, a nam zagwarnatuje, że jęsli np. po 2-3 dniach odezwą się jakieś dolegliwości nie będziemy mieć większych problemów z uzyskaniem odszkodowania / zadośćuczynienia. Jeśli wystąpiły stłuczenia, obratcia, rany - wykonać dokumentację fotograficzną i oniecznie zbierać rachunki potwierdzające wydatki na leczenie.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

 

 

No wczoraj byłem w lekkim szoku stad ta rozbieznosc, dzis przyjzalem sie bardziej rowerkowi

 

Popełniłeś pewien błąd z niewezwaniem policji lub nie spisaniem oświadczenia. Dzięki temu teraz babka może iść w zaparte i sprawa skończy się w sądzie. Czas i nerwy stracone są więcej warte niż uszkodzenia Twojego roweru (podejrzewam). Nauczka na przyszłość. Albo wzywać policję, albo spisywać oświadczenie.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dziwię się kierowcom którzy po zapytaniu się rowerzysty/pieszego czy nic się nie stało odjeżdżają. Nawet jak bym miał dostać mandat to wolę wezwać policję żeby później taki potrącony nie wpadł na genialny pomysł wyciągania kasy, a ja nie był sądzony za ucieczkę z miejsca zdarzenia.

 

Gesendet von Sam

 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dokładnie. Ale zwykle oświadczenie powinno być wystarczające. Policję powinno się wzywać, gdy są ranni lub ofiary. Konfabulować można na różne sposoby. Babka może zeznać, że oczywiście wymuszenie miało miejsce, ale nie było uszkodzeń i rozstali się polubownie. Świadków brak. Z jakiej racji jej zeznanie miałoby być mniej prawdopodobne niż zeznanie rowerzysty? Przecież od czasu zdarzenia do zgłoszenia upłynęło(upłynie) sporo czasu i wszystko mogło się zdarzyć.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Wiecie z tą policją różnie bywa, człowiek ma pecha , nawet specjalnie nie wymusi pierwszeństwa od nie fart po prostu, policja przyjedzie i dostanie mandat 300zł i 6 punktów np. dlatego ja jestem zwolennikiem

 

załatwiania spraw polubownie jeśli istotnie nie ma rannych to wystarczy spisać oświadczenie i to w zasadzie wystarczy.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • Mod Team

Żeby spisać oświadczenie obie strony muszą się zgadzać co do tego kto zawinił, jak tak nie jest to Policję trzeba wzywać koniecznie. Poza tym konieczne jest bardzo dokładne obejrzenie sprzętu w celu wyszukania wszelkich uszkodzeń, porobienie zdjęć i zapisania tego w oświadczeniu, bo potem sprawca (kierowca) powie "ale te uszkodzenia o których pan mówi mogły powstać po naszej kolizji" i tyle będzie z oświadczenia. Rower to nie auto, dużo trudniej wyszukać ewentualne uszkodzenia.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

No wiesz ja to rozumiem i jeśli nie ma zgody to jak najbardziej sprawę powinna ogarnąć policja ale naprawdę gdy byłą to lekka kolizja i nie ma jakiś dużych strat to nie warto, pisze to z punktu widzenia kierowcy i

 

także rowerzysty.

 

Wszystko tez zależy na kogo się trafi, różnie ludzie reagują, 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Zarchiwizowany

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...