Cześć wszystkim!
Przerobiłem już dziesiątki tematów na forum i przeczesałem internet wzdłuż i wszerz, ale im więcej szukam, tym mniej wiem.
Poszukuję roweru dla partnerki, wzrost 164 cm, przekrok 76 cm, waga 66 kg. Zgodnie z jej wytycznymi – zarówno w miarę szybka jazda po asfalcie (więc raczej nie MTB), jak i nierzadko wycieczki do lasu, gdzie trafią się zarówno szutrowe drogi, jak i korzenie, gałęzie, dziury czy pagórki. Wychodzi, że szukamy crossa, ale chętnie posłucham rad mądrzejszych od siebie. I co ważne – wchodzą w grę używki w dobrym stanie.
Budżet niestety nie jest z gumy – pierwotnie było do 2000, udało mi się przewalczyć już te 5 stów więcej, ale jeśli byłoby coś, co zamiata konkurencję, to jestem w stanie dołożyć sam. Obecnie jeździ na starym rowerze miejskim a'la holenderka z 3 biegami w piaście
Czego szukam:
1) hamulce tarczowe hydrauliczne;
2) amortyzator z przodu wydaje mi się sensowny biorąc pod uwagę niekoniecznie przyjemne fragmenty leśne. Na obecnym zdarza się, że narzeka – leśne wertepy dają w kość; wiem, jaka jest ogólna opinia o sprężynach, ale ciężko znaleźć coś z powietrznym w tym budżecie nawet w używkach. Koniecznie z blokadą skoku.
3) byłoby świetnie, gdyby grupa osprzętu to nie były jakieś najtańsze/najniższe komponenty; naczytałem się wiele złego o Tourney'u itd., a to dość popularne w tym przedziale;
4) docelowo będzie doposażany w oświetlenie, bagażnik, stopkę itd., więc wersje EQ też wchodzą w grę;
5) z zasady odrzucam koła 27,5", ale chętnie posłucham, czy dobrze robię;
6) co najważniejsze dla mnie – szukam jak najniższej wagi roweru; jest wiele dobrych propozycji od rodzimych i zagranicznych producentów, ale waga bez wyposażenia to ponad 15 czy nawet 16 kg – wydaje mi się to przesadą;
7) co najważniejsze dla partnerki – oczywiście ogólna estetyka/malowanie/kolory. żółcie, błękity, biele, inne pastelowe odcienie (morelowe, łososiowe etc.), z preferencją na matowe lakiery, miast perłowych.
Przejrzałem naprawdę dużo propozycji, ale albo jest problem z dostępnością rozmiarów, albo za duża waga, albo osprzęt do kitu, albo malowanie/estetyka wątpliwa. Pozycje bardzo wysoko ocenione to np. Kellys Pheebe (Sky Blue) była ale waga przekracza 15 kg albo Trek Dual Sport 2 – tutaj mam na oku wersję sprzed kilu sezonów w bardzo dobrym stanie i super kolorze (Miami Green), wagowo też super, bo ok. 13 kg, ale osprzęt to m.in. Tourney, hamulce Tektro. Do tego napęd 3x8 – trochę przeżytek i dużo wachlowania – przy przesiadce z 3 biegów czuję, że to będzie overkill, znacznie lepsze było 1x lub 2x.
Marin byłby super wagowo, ale San Anselmo (jak rozumiem to wersja damska) ma problemy z dostępnością, w niższych modelach osprzęt nie powala, a wyższe praktycznie niedostępne, abstrahując, że malowania/kolorystyki w tych modelach też nie są wybitne (czemu nie ma takich jak DSX 3...?).
Canyon ma jakieś braki w magazynie, a i cenowo też ciężko się wstrzelić. Radon nie robi crossów już. Riverside'y – kiepskie kolorystycznie, dostępność też nie najlepsza obecnie, a wersja 500 nie ma hydrauliki. Giant nie robi chyba damskich ram, plus cenowo trochę poza budżetem, podobnie Liv. Cube za ciężki, Rose za drogie. Romety również nie grzeszą wyglądem, a do tego są ciężkie. Krossy podobnie, acz delikatnie lżejsze, ale damskie ramy są tylko w formie "gęsiej szyi" Unibike – raz, że problem z dostępnością, dwa – nie zachwycają wagą, a trzy – malowanie mają kontrowersyjne. Northtec jeszcze bardziej.
No i tak się miotam – poradźcie proszę co zrobić, co wybrać, jak żyć? Czy faktycznie pozostać przy tym Treku DS 2 i nie wydziwiać?
Z góry dzięki wszystkim za odpowiedzi. Gdyby brakowało jakiejś informacji – chętnie uzupełnię!