Dzisiaj, znów po kilkunastokilometrowej rozgrzewce na rowerze, zrobiłem taką próbę (choć z obawy o mięśnie i ścięgna, jeszcze nie całkiem na full).
400 m - 1:53
(odpoczynek kilka minut)
400 m - 1:27
(odpoczynek kilka minut)
400 m - 1:38
(odpoczynek kilka minut)
800 m - 3:27
Na koniec trochę siłowni zewnętrznej i jeszcze parę kilometrów rowerem do domu.
Być może wydaje się to niewielką objętością, ale czuję, że adaptacja przebiega pomyślnie. Dodam, że zacząłem z początkiem tego miesiąca.
Takie 400-metrówki to jest to.
Ta długonoga "gazela" mnie motywuje - jak się naoglądam, to aż mnie energia rozpiera: