Ja stosuję takie samo podejście do islamu jak do chrześcijaństwa, czyli powrót do źródeł. Oznacza to oparcie się na tekstach źródłowych (Biblia dla chrześcijan oraz Koran i Sunna dla muzułmanów). A poza tym, jeśli o chrześcijanach mówimy, że są naśladowcami Chrystusa, to muzułmanie są naśladowcami Mahometa. To są wzorce. A zatem, idealny muzułmanin powinien żyć tak, jak prorok Mahomet. To co obecnie nazywa się radykalizacją islamu to po prostu naśladowanie Mahometa i ścisłe trzymanie się doktryny wynikającej z tekstów źródłowych. Na świecie są miliony nominalnych, fasadowych muzułmanów tak samo, jak w Polsce są miliony nominalnych, fasadowych katolików (już nawet pomijając fakt, że sam katolicyzm jest fasadowy i daleki od pierwotnego, "radykalnego" chrześcijaństwa).
Im bliżej źródła, tym bardziej obfite owoce. To, że radykalny islam wydaje takie owoce jakie widać wynika z charakteru źródła. Taka jest jego pierwotna natura.
„Tak każde dobre drzewo wydaje dobre owoce, a złe drzewo wydaje złe owoce.”
— Mt 7, 17 (Biblia Tysiąclecia)