W kolarstwie wcale nie chodzi o moc, a o prędkość (a ostatecznie, o jak najkrótszy czas przejazdu). Jeśli wygenerowanie większej mocy nie przełoży się na większą prędkość, to pożytek z tego żaden. Pozycja na rowerze TT często znacznie ogranicza generowanie mocy, ale ale liczy się ostateczny zysk na zmniejszeniu oporów, co przełoży się na większą prędkość przy tej samej mocy. Nawet jeśli pedały zatrzaskowe umożliwiają w jakiś sposób wygenerowanie większej mocy, np. mocno szarpiąc rowerem na stojąco, to jeśli ubocznym efektem tego będzie wzrost oporów aerodynamicznych wynikających z większej powierzchni czołowej, ostateczny rezultat może nie być tego warty. Jeśli ktoś przy większej średniej generowanej mocy osiąga gorszy czas, to znaczy że miał mniejszą efektywność - napracował się bardziej, a osiągnął gorszy rezultat. Pedały zatrzaskowe mogą zachęcać do częstszej jazdy na stojąco w mało aerodynamicznej pozycji, co skutkuje wzrostem oporów.
Jeszcze jedno: przyrost mocy o np. 20% wcale nie da przyrostu prędkości o tyle samo, a w zakresie prędkości sprinterskich to już tylko ułamek tego. Czasem nie warto się bić o maksymalną moc, a skupić się na efektywności.