Nie. Ta zasadnicza przewaga to koła i możliwość toczenia się. Nawet hulajnoga bez siodełka wciąż jest efektywniejsza od poruszania się na nogach. Druga przewaga to manipulacja przełożeniem w przypadku napędu przenoszonego na koło. Trzecia to zmniejszone opory powietrza (zwłaszcza rower sportowy, z mocno pochyloną pozycją, a szczególnie rower poziomy).
Natomiast sama impulsowość sposobu produkcji mocy jest naszą drugą naturą. Praktycznie każda forma ruchu (na lądzie i w wodzie), każda praca fizyczna (kopanie, rąbanie, używanie młotka, kilofa, dłuta, siekiery, tasaka, maczety, piły ręcznej, pompki ręcznej czy nożnej) opiera się na powtarzalnych impulsach. Każde narzędzie do uderzania wolimy wykorzystywać zgodnie z grawitacją. Kowal postawi kowadło na podłodze lub stole, a nie przykręci do sufitu. Ruch powrotny narzędzia wykorzystującego masę jest tylko przygotowaniem do kolejnego ciosu.
Obecnie już chyba żaden poważny trener nie idzie tą drogą i nie naucza tych bzdur. Wręcz przeciwnie, próbuje się tego oduczać.