Przypominają mi się Maratony Kresowe w Urszulinie w 2013 roku, gdzie również doszło do zasłabnięcia na trasie i ostatecznie śmierci zawodnika (chyba przed 40-ką) w podobnych, upalnych warunkach. Choć tak ekstremalnych temperatur wtedy chyba nie było.
Dekoracja i tombola niestety nie upłynęły w sielankowej atmosferze. Maciej Gąsiewski, jeden z zawodników drużyny Mapei, nie dał rady trasie, zasłabł i zmarł po długiej reanimacji.
GrzegorzMazur.pl - 2014.07.06 – Chełm – Maraton Kresowy
Takie przypadki zdarzają się nawet doświadczonym, wytrenowanym zawodnikom.
Ja wczoraj na rower wyszedłem dopiero po 18:00, nad zalew w Horodysku (w sumie 54 km). Na szosie, gdy się jedzie, jest całkiem znośnie (często lepiej niż w mieszkaniu), ale gdy się człowiek zatrzyma już tak różowo nie jest. W terenie, w samo południe, przy małej prędkości i dużym obciążeniu (np. stromy podjazd) to musi być koszmar.