marvelo
Użytkownik-
Liczba zawartości
4 136 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
9
Ostatnia wygrana marvelo w dniu 22 Września
Użytkownicy przyznają marvelo punkty reputacji!
Dodatkowe informacje
-
Skąd
Krasnystaw
Ostatnie wizyty
Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.
Osiągnięcia użytkownika marvelo
-
Każdy szuka w sporcie czego innego. Jednych bardziej kręci szybkość i dynamika, innych dystans i stabilny rytm. Ja fetyszu dystansu w bieganiu nigdy nie miałem (nawet nie próbowałem biegać więcej niż 10 km), raczej chciałem biegać coraz szybciej, ale na rowerze przez pewien czas mnie ciągnęło do coraz dłuższych tras. Bariery 300 km dziennie nigdy nie przekroczyłem (maksymalnie było 270 km), ponad dwieście tylko cztery razy, w przedziale 100-200 km to już wielokrotnie, ale wtedy miałem dużo wolnego czasu na jazdę i regenerację. W tym roku na rowerze ani razu nie przekroczyłem 100 km (a od kilkunastu lat ponad setka zdarza mi się tylko sporadycznie), nawet na urlopie. Tak naprawdę to bardzo rzadko przekraczam 50 km, czyli taki typowy wypad na rower to godzina, półtorej, góra dwie. Tak na jeden bidon (a często i bez) i zapas glikogenu w mięśniach. Do ścigania w terenie na maratonach mtb też preferuję dystanse około 30 km, góra 40. A jak bardzo trudna trasa to może być i 25 km. Wracając do biegania, to takie typowe stadionowe biegi są znacznie bardziej skondensowane, bo przecież najdłuższy dystans na bieżni, czyli 10 km to dla zawodowca poniżej 30 minut (nawet dla kobiet). Półmaratony, maratony i ultramaratony to już dla mnie trochę masochizm. Z jednej strony podziwiam, ale z drugiej nie rozumiem. Akurat koło mojego domu przebiega trasa Półmaratonu Chmielakowego, organizowanego w Krasnymstawie od wielu lat (obecnie koło bramy mam 5-ty kilometr, ale kiedyś było w drugą stronę i to było już około 15 km). Czasem wychodzę pooglądać i niestety, często jest to dość żałosny widok. Czy chodzi o to, żeby tylko ukończyć i zaliczyć, czy żeby zrobić to w jakimś stylu? Moim zdaniem nie każdy się nadaje do takich dystansów (a niektórzy pewnie prawie w ogóle się do tego nie przygotowali) i to aż razi, gdy się widzi ciężko człapiących zawodników, w wykrzywionych pozach, z dziwnie pracującymi rękami. Czy świadomość, że się pokonało ten dystans ponad dwa, a czasem i trzy razy wolniej od zawodowca daje satysfakcję? Nie wiem, mnie by nie chyba dało. Sama taka próba dla organizmu słabo wytrenowanego jest chyba też niezbyt zdrowa. A nawet dla wytrenowanego, zwłaszcza te dystanse ultra nie są obojętne - to już czysty katabolizm i destrukcja. Jak wspominałem, mnie wolne tempo męczy psychicznie i fizycznie. Nie mam wtedy zupełnie tego "flow", czucia i panowania nad ciałem, radości ze skoordynowanych, mocnych ruchów przekładających się na prędkość. Nie interesuje mnie, ile kilometrów mógłbym przebiec tempem 6 min/km, czy nawet 5 min/km. Bardziej ciekaw jestem tego, czy w szóstej dekadzie życia osiągnę te 1:08 na 400 m (czyli tempo maratończyka, ale zawodowca). Chcę choć przez chwilę wyglądać w ruchu podobnie do niego. Tylko że dla mnie będzie to już sprint.
-
W jakim czasie biegałeś te maratony?
-
Tylko że ten drobnozwojny gwint w "rowerówce" dla osi M10 ma skok 1 mm. Ja takich prętów gwintowanych nie widziałem, jedynie jakieś rurki do żyrandoli, które z pewnością będą za słabe. Rura rurka sztyca gwintowana gwint m10x1 do lamp żyrandola - 1m 100cm stal, 5906647982011 • Cena • Opinie - Allegro Może tutaj, ale w detalu to będzie chyba problem. Pręt gwintowany drobnozwojny M10X1 - producent Kristal
-
Tak, ta odskocznia psychiczna jest czasem bardzo ważna, bo choć bardzo lubię rower, w pewnym sensie stałem się już jego niewolnikiem i mnie znużył, wyczerpał siły mentalne, doprowadzając do chronicznego przetrenowania. Znaczne ograniczenie kilometrażu rowerowego i łączenie go z bieganiem dało mi naprawdę niezły zastrzyk jakiejś nowej nadziei, pozwoliło na nowo odkryć mój organizm, przypomnieć sobie jego możliwości i cieszyć się ruchem. Dzisiaj 4 km biegu na stadionie (po 14 km rowerem na rozgrzewkę) w czasie 18:56 (nawet z lekkim zapasem sił), co daje już tempo 4:44/km. Jak na moje 54 lata, miesiąc treningu biegowego (w homeopatycznej, można by rzec, ilości, bo łącznie przez ten miesiąc przebiegłem może ze 30 km) to jestem zadowolony. Znalazłem stare zdjęcia z 2003 roku (ten wspominany wygrany bieg 3-majowy), to się pochwalę. Finisz na stadionie, jeszcze na żużlowej bieżni.
-
Song For The Bearded Lady · Nucleus
-
-
Zawsze byłem sceptycznie nastawiony do "nabijania kilometrów" podczas treningów biegowych, a maratony i ultramaratony uważam wręcz za patologię. Zwłaszcza dla normalnych ludzi, chcących poprawiać ogólną sprawność fizyczną. Ja chyba nigdy na treningu nie przebiegłem więcej niż 10 km, zwykle 6-8, a zasadnicza część na bieżni to było jeszcze mniej. Ale nacisk stawiałem na tempo, powtórzenia po kilkaset metrów, czasem próby na 1 km, na 3 km, i niecałe 10 km.. Jak wspominałem, mój rekord na 1000 m to 3 minuty 9 sekund, osiągnięty 21.09.1995 roku (miałem wtedy 23 lata, a zacząłem biegać w wieku 15 lat). Znalazłem swój kajecik z zapiskami z dawnych lat, więc mogę podać trochę szczegółowych informacji. Najlepszy czas na 9640 m (taką miałem wyznaczoną pętlę po asfalcie i chodnikach) to 43:41 (10.05.2003 rok) - wtedy też wygrałem bieg z okazji rocznicy konstytucji 3 maja w Krasnymstawie (na dystansie około 3 km). Na 5 km znalazłem wynik 22:23 (24.04.2004). Ostatnie zapiski mam z 2006 roku, czyli praktycznie miałem 20 lat przerwy od biegania (nie licząc nieudanego powrotu w 2017 roku, który trwał ze trzy tygodnie i zakończył się zapaleniem ścięgien achillesa). Teraz, po miesiącu bez problemu mogę biec w tempie 5 min/km i wszystko wolniej wydaje mi się już truchtem. Oczywiście nie przebiegnę tak 10 km, ale 5 pewnie już dałbym radę, a zejście do 2 km w ostatniej próbie dało już tempo 4:24/km. Dla każdego ta granica bieg/trucht będzie trochę inna, bo każdy ma inną budowę (wzrost, waga), proporcje, wydolność i siłę mięśni zbudowaną (lub nie) w innych sportach. Chodzi mi o to, że aby był tzw. flow musi być faza lotu i wykorzystanie energii skumulowanej w ścięgnach. Krok musi być odpowiednio długi, koordynacja zachowana, by nie było człapania. Wolę przebiec w taki sposób, z gracją kilkaset metrów i odpocząć, niż biec jednostajnym, wolnym tempem przez wiele kilometrów. Nie każdy ma tu przeszłość biegową, ale raczej każdy z nas ma zbudowaną pewną wydolność tlenową i dość mocne mięśnie, by nie musieć truchtać. Dla mnie robienie cardio poprzez trucht to strata czasu. Wolę to robić na rowerze. A do czego może doprowadzić uprawianie ultramaratonów widać na załączonym niżej filmie:
-
Za to teraz my wszyscy wiemy, że Ty nawet nie potrafisz uważnie przeczytać wszystkich postów w tym wątku, albo ich nie rozumiesz. Jako uzupełnienie, trochę anatomii:
-
Są pewne powody, dla których całkowicie wyeliminowałem z mojego powrotu do biegania trucht. Z punktu widzenia mojej anatomii i wydolności, bieganie wolniejsze niż te 5 min/km to samo zło. Nigdy się nad tym nie zastanawiałem, ale po prostu zawsze czułem intuicyjnie, że wolę już albo szybko iść, albo biec. Trucht jest dla mnie mordęgą, jest niewydajny energetycznie, zbyt maltretuje układ ruchu i teraz nawet rozgrzewkę robię na rowerze. Dla mnie "flow" jest dopiero w biegu. Na pełne sprinty jeszcze trochę za wcześnie, ale będę wdrażał. Przez miesiąc przebiegłem sumarycznie jakąś śmieszną odległość, ale już czuję poprawę. W kolanach żadnych problemów, trochę czuję piszczele i achillesy, ale do zniesienia. Tylko jak ognia unikać wolnego człapania. Paradoks biomechaniczny trucht vs szbki bieg - Szukaj w Google
-
Pewnych zmian związanych ze starzeniem się nie zatrzymamy, ale i tak warto trenować sprinty i szybkość. Ten "dziadek" jest naprawdę szybki:
-
[Przerzutka] Tylna/Przednia do napędu 3x7
marvelo odpowiedział przecietny.kolarz → na temat → Napęd rowerowy
Przypominam, gdzie najtaniej: Przerzutka tył Shimano Alivio RD-T4000 - Biostern Nie napisałeś konkretnie, jaka tam jest tylna przerzutka (podaj model z oznaczeniem literowym i liczbowym). Nie wiemy też, czy długość łańcucha jest odpowiednia. To, że rower wyszedł tak ze sklepu niczego nie gwarantuje. Chętnie zobaczylibyśmy też zdjęcie napędu w skrajnych pozycjach (1x7, 3x1). No i chyba masz świadomość, że istotą sprężyny stalowej jest zwykle jej liniowość, a napięcie łańcucha zależy od wychylenia wózka, a zatem i od konkretnego przełożenia. Zakres możliwego do uzyskania naprężenia łańcucha zależy też od wielkości zębatek korby (maksymalnej różnicy w liczbie zębów) i rozpiętości kasety/wolnobiegu. -
[Granica] Najlepiej strzeżona granica Unii Europejskiej.
marvelo odpowiedział marvelo → na temat → NIERowerowe forum na max!
-
[Przerzutka] Tylna/Przednia do napędu 3x7
marvelo odpowiedział przecietny.kolarz → na temat → Napęd rowerowy
Czasem (nawet z lepszymi przerzutkami) występuje kolizja pomiędzy górną częścią przerzutki a ramą. Ja w Madani Cabrero (po założeniu z tyłu przerzutki XT zamiast oryginalnej TY-300) poradziłem sobie, przyklejając do ramy naklejkę z pianki (taka podkładka pod meble czy coś takiego). -
Dlatego ( z punktu widzenia kolarza) z biegania najlepiej wyciągać "samo gęste", a to ma miejsce tylko przy szybkim bieganiu, którego wcale nie musi być dużo objętościowo. Szczególnie przy sprintach. To naprawdę nie jest nudne. A bieżnia to wręcz uzależnia. To uczucie, jak wchodzić w łuk w przechyle na pełnej prędkości.
