Szprychowe koło rowerowe oparte na stalowych szprychach rozciąganych ma już około 150 lat. Tensometry w serwisach rowerowych jeszcze za mojej młodości praktycznie nie istniały, a jakoś "majstry" koła składały i ludzie na nich jeździli. Moje własne doświadczenie w budowie kół (już prawie 20 lat jak złożyłem swoje pierwsze) też pokazuje, że da się na wyczucie tak samo, jak da się dokręcić koło w samochodzie bez klucza dynamometrycznego (zwykłym ręcznym) by nie zniszczyć śruby i by koło nie odpadło. Robię tak kilkadziesiąt lat, (o zgrozo!) śruby kół smaruję i nigdy koła nie zgubiłem.
Naciąg szprych w kole rowerowym uznaję za dobry, jeśli koło pozostaje stabilne (nie rozcentrowuje się i szprychy się nie luzują ani nie pękają z czasem), nie niszczę nypli podczas dokręcania i nie pękają otwory na nyple. To mi wystarcza na własne potrzeby i sprawdza się od długiego czasu.
W praktyce ostateczne naciągnięcie szprych wymaga już sporego wysiłku (aż palce bolą przy użyciu typowego klucza do nypli) i raczej nie sądzę, że ciągnę za słabo. W kilku lekkich obręczach podwójnie oczkowanych (np, Alexrims R390) powierzchnia hamulcowa aż ulegała lekkiemu pofalowaniu (widoczne przy kontakcie z klockami, a nawet na centrownicy), więc sądzę, że może to nawet było lekko za dużo dla obręczy, choć nic złego się z nią poza tym nie działo przez wiele tysięcy kilometrów. Lekkie obręcze są dość wiotkie same w sobie, a podwójne oczka dodatkowo przenoszą siłę na całą strukturę i być może tak musi być.
Oczywiście łatwiej jest zakończyć proces budowy koła na małym naciągu (i wielu kiepskich fachowców tak pewnie robi), bo to oszczędza czas i i nie wymaga tyle wysiłku. Klientowi może się wydawać, że koło proste i takie pozostanie. Ale dopiero użytkowanie pokazuje jak trwałe to koło będzie.
Poziom naciągu absolutnego da się określić orientacyjnie nawet po sile potrzebnej do obrócenia kluczem nypla, zwłaszcza gdy składamy koło na nowych, czystych komponentach i posmarowanych nyplach (wszystkie tym samym smarem). Ale i tu są różnice. Moim zdaniem czarne szprychy (nawet wysokiej jakości jak Sapim Laser) dają większy opór na gwincie niż srebrne, zwłaszcza w połączeniu z czarnymi nyplami. Jak składałem swoje ostatnie koła do Madani Cabrero (na lekkich obręczach Accent Exe, czarnych szprychach Laser i czarnych, aluminiowych nyplach CN) odniosłem wrażenie, że efekt skręcania szprych (zmora szprych mocno cieniowanych) występował już znacznie wcześniej niż przy szprychach srebrnych i srebrnych nyplach, co utrudniło mi mocne naciągnięcie zwłaszcza tylnego koła (DS).
Naciąg względny (różnice pomiędzy szprychami) bardzo łatwo da się wyczuć właśnie na słuch.
Oczywiście ciekaw jestem jaki mam naciąg (w N lub kgF) w swoich kołach i może kiedyś ten tensometr kupię, ale da się żyć bez niego. Sądzę jednak, że generalnie ciągnę szprychy dość mocno w myśl zasady, że więcej kół i szprych psuje się od zbyt słabego naciągu niż zbyt mocnego.
A jeśli chodzi o sztywność koła w zależności od naciągu szprych to Damon Rinard kiedyś robił takie testy i pokazał, że o ile szprychy nie są zupełnie luźne sam naciąg nie ma istotnego wpływu na sztywność koła.
Wheel Stiffness Test