Skocz do zawartości

marvelo

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    3 969
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    5

Ostatnia wygrana marvelo w dniu 7 Września 2025

Użytkownicy przyznają marvelo punkty reputacji!

3 obserwujących

Dodatkowe informacje

  • Skąd
    Krasnystaw

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

Osiągnięcia użytkownika marvelo

Emeryt

Emeryt (13/13)

  • Conversation Starter
  • Automat Rzadka
  • Collaborator
  • Pierwszy post
  • Bardzo popularny Rzadka

Ostatnio zdobyte

1,8tys.

Reputacja

  1. Zanim odpiszesz na mój post, przeczytaj go dwa albo trzy razy, bo niczego nie zrozumiałeś. Jakie osobiste wycieczki? Jeśli już, to Ty je czynisz w stosunku do mnie (np. marny, wyświechtany tekst o oddawaniu prawa jazdy). Moje pytania były do "Łysego". To był taki zabieg stylistyczny. To on jest regularnie "potrącany" przez samochody, bo na tym mu zależy. Wezwanie przez niego policji było całkowicie bezpodstawne, bo do żadnego potrącenia nie doszło. Nikt nie chciał go rozjechać. Ani kierowca nie był pod wpływem, co obaj sugerowali i co podali jako usprawiedliwienie wyszarpania kluczyków. Jeżeli myślisz, że pieszy ma obowiązek ustąpić pierwszenstwa autu na chodniku i jeszcze musi uważać i przewidywać nielegalne manewry, to powinieneś jak najszybciej oddać prawo jazdy Pieszy nie ma takiego obowiązku, ale jest to w jego interesie i wynika to z instynktu przeżycia. Zachowanie "Łysego" jest niezgodne z normalną reakcją pieszego. Bo on nie jest żadnym normalnym pieszym, tylko bezczelnym prowokatorem, manipulatorem i kłamcą. We wspomnianym wcześniej filmie "Cofam do tyłu", podczas rozmowy z kierowcą zaparkowanego w trawie Mercedesa "Łysy" mówi (19:47): " Wie pan, czemu ta policja tu przyjechała? Bo człowiek został potrącony na chodniku przez samochód, który cofał". Nie jakiś człowiek, tylko łysy prowokator, który właśnie stoi przed kierowcą Mercedesa, cały i zdrowy, a nawet zadowolony, że po raz kolejny udało mu się wymusić przyjazd policji do fikcyjnego potrącenia. Przypominam o czym jest ten wątek. O granicach prowokacji w akcjach Konfitury i jego ekipy. Nie tylko w moim odczuciu te granice już dawno zostały przekroczone i z gościa, który dokumentuje i zgłasza wykroczenia kierowców stał się mścicielem, dokonującym samosądów poprzez próby wrabiania ludzi w wykroczenia i przestępstwa, których nigdy by nie popełnili.
  2. To ja Ci wskażę odpowiedni fragment i powiedz mi, czy tak się zachowuje człowiek zdrowy na umyśle. W 4:43 "Łysy" wykonuje telefon pod numer 112, raportując sprzed maski samochodu, w sytuacji zagrożenia życia (według jego oceny), że ktoś chce go rozjechać. Tymczasem prostym rozwiązaniem, które każdy normalny człowiek wybierze, byłoby po prostu usunięcie się sprzed maski w celu uniknięcia zagrożenia. Bez problemu mógł to zrobić, nie był unieruchomiony. Przecież to widowisko jest tak żałosne, że aż trudno w to uwierzyć. Tak zachowuje się tylko psychopata lub człowiek wyjątkowo nikczemny. I jeszcze pytanie do "Łysego". Skoro samochód tego starszego pana chce opuścić chodnik, na którym przecież blokuje ruch pieszych, to jakim prawem mu to utrudniasz? Czyniąc to przedłużasz stan uciążliwy dla pieszych. Wyjazd zająłby mu dosłownie kilka sekund, a tak zablokowaliście chodnik pewnie na kilkadziesiąt minut. Przez twoje działanie cierpią piesi, których teraz masz gdzieś. Jesteś żałosnym hipokrytą. A ile razy w życiu byłeś już tak "potrącony"? Coś chyba jest z tobą nie tak, bo podejrzanie często ci się to zdarza. A jak jedziesz samochodem i ktoś z drogi podporządkowanej ci wyjeżdża to też najpierw dzwonisz pod 112, czy używasz hamulca i kierownicy, by próbować uniknąć kolizji i zminimalizować jej skutki? A, jeszcze jest klakson. Pewnie jesteś z tych, co najpierw hamują klaksonem. Przecież ta prowokacja tak śmierdzi z daleka, że wyczuć nie potrafią jej tylko ci, którzy zatracili już resztki poczucia sprawiedliwości i zdrowego rozsądku. A z tym oskarżaniem kierowcy o bycie pod wpływem alkoholu lub innych środków to co, nie wypaliło? I co, przeprosicie teraz? Pocieszające w tym wszystkim jest to, że policja zachowuje się tutaj całkiem po ludzku. I że postronni ludzie też od razu wyczuli szwindel i byli gotowi świadczyć po stronie kierowcy.
  3. Z każdym kolejnym filmem autorstwa Szewczuka nabieram coraz większego obrzydzenia do tego człowieka i jego szajki. Łysy: "Ale miałeś czujkę, no" Szewczuk: "Mówię ci". Ta wymiana zdań to ujawnienie się dwóch psychopatów, którzy cieszą się, że znaleźli słabą ofiarę (starszy człowiek), nad którą zaraz będą się znęcać psychicznie i upokarzać. Martwią się, że pieszy sobie ubrudzi buty, ale zupełnie nie biorą pod uwagę, że osaczając i doprowadzając starszego kierowcę do skrajnego stresu mogą mu wyrządzić fizyczną krzywdę (np. wywołać zawał lub udar, na skutek dużego wzrostu ciśnienia tętniczego).
  4. Dalej następuje perfidna psychologiczna zagrywka, mająca na celu doprowadzenie kierowcy do popełnienia czynów zabronionych. To jest to, co "Konfitura" lubi najbardziej i czym nasyca swoją spaczoną psychikę. Samo nagrywanie i zgłaszanie wykroczeń drogowych już mu nie wystarcza. On chce robić ze zwykłych ludzi przestępców (nikt nie jest ideałem i każdy ma swoje czułe punkty i granicę wytrzymałości). Jako że jest inteligentny, wyrachowany i opanował te techniki do perfekcji, często mu się to udaje. Dla niego człowiek to tylko obiekt, którym posługuje się do przygotowania kontentu na Youtube. A że przy okazji zniszczy komuś życie? Myślę, że coraz więcej ludzi już zaczyna przeglądać na oczy i widzi, że posuwa się do coraz brudniejszych zagrywek. W komentarzach pod jego filmami widać, że nawet jego zagorzali zwolennicy zaczynają cofać subskrypcje. Istnienie w społeczeństwie takich osobników bardziej mnie martwi niż to, że muszę ominąć jakiś samochód zaparkowany na chodniku lub że zieleń miejska będzie nieco mniej zielona. Szczerze. Celowe prowokowanie kierowcy ("czekanie aż się zagotuje") W polskim prawie samo „prowokowanie” (rozmawianie, ironizowanie, nagrywanie kamerą z bliska) nie jest osobnym przestępstwem ani wykroczeniem, o ile nie padają tam wulgaryzmy lub groźby. Youtuberzy tacy jak Szewczuk doskonale znają przepisy i celowo stosują tzw. prowokację behawioralną: Stoją bardzo blisko, mówią spokojnym (ale irytującym) tonem i zadają powtarzające się pytania. Z punktu widzenia prawa, dopóki aktywista nie dotyka kierowcy, nie wyzywa go i nie grozi mu, formalnie nie popełnia czynu zabronionego. Ich celem jest wywołanie u kierowcy silnych emocji, aby to kierowca pierwszy przekroczył granicę prawa (pchnął aktywistę, uderzył go lub zaczął wyzywać). Wtedy to kierowca staje się napastnikiem, a aktywista stawia się w roli ofiary.
  5. Kolejny film, gdzie Szewczuk dostarcza dowody na popełnione przez siebie wykroczenie lub nawet przestępstwo, w postaci naklejenia na przedniej szybie zaparkowanego samochodu, w polu widzenia, naklejki o średnicy około 10 cm. Informuję teraz legalistów, że na to kilka paragrafów by się znalazło, a najcięższym jest stwarzanie zagrożenia w ruchu drogowym (znów z pomocą AI, ale nie będę sam tego streszczał): 3. Stworzenie zagrożenia w ruchu drogowym Przednia szyba w aucie musi zapewniać kierowcy pełną widoczność. Naklejka o średnicy 10 cm umieszczona bezpośrednio w polu widzenia sprawia, że samochód staje się niezdatny do bezpiecznej jazdy. Gdyby kierowca nie zauważył jej i ruszył, sprawca naklejenia może zostać pociągnięty do odpowiedzialności za bezpośrednie stworzenie zagrożenia katastrofą lub wypadkiem. Jeśli policja zatrzyma auto z taką naklejką, kierowca dostanie mandat i straci dowód rejestracyjny. Samo naklejenie naklejki i odmowa jej zerwania Jak wykazano wcześniej, naklejenie naklejki w polu widzenia kierowcy spełnia znamiona wykroczenia (art. 63a KW) lub nawet przestępstwa uszkodzenia mienia (art. 288 KK). Odmowa usunięcia: Fakt, że aktywista odmawia jej zerwania na prośbę właściciela, pogarsza jego sytuację prawną. Blokuje on możliwość bezpiecznego użytkowania pojazdu i celowo podtrzymuje stan bezprawia. Kierowca ma pełne prawo wezwać na miejsce Policję, która powinna ukarać osobę naklejającą mandatem. [1]
  6. Nie odpowiedziałeś na pytanie.
  7. Ruch jest tam całkiem spory, zwłaszcza w okolicach godziny 6-7, a potem 14-15. Jakieś 300 metrów dalej jest duży pracodawca OSM Krasnystaw i jeszcze kilka firm prywatnych, ze sklepu korzystają mieszkańcy osiedla Rońsko i okolicznych wsi (Widniówka, Latyczów, Dworzyska, Romanów), bo jest na szlaku komunikacyjnym. Zdjęcie na googlemaps było wykonane pewnie w okolicach szczytu, ale praktycznie zawsze stoi tam jakiś samochód. Powtarzam pytanie do legalistów: w jaki sposób samochód może zaparkować na chodniku nie jadąc po tym chodniku?
  8. Dokładnie to miało miejsce w przypadku sytuacji z Fiatem Punto ("film "Cofam do tyłu"). "Konfitura" wraz z dwójką pomocników (własną żoną i marnym aktorzyną "Łysym") próbują wrobić kierowcę (który tylko chciał zaparkować w niedozwolonym miejscu) w "potrącenie". Pastwią się (znęcają psychicznie) nad skruszonym kierowcą, czerpiąc z tego prawdopodobnie jakąś satysfakcję. Jaką trzeba mieć w sobie dozę podłości, by pojednawcze klepnięcie przez kierowcę (ze słowami "ja cię przepraszam") raportować potem policjantom jako naruszenie nietykalności cielesnej. To już trzeba być naprawdę świnią. Sam telefon na 112 też był nieuzasadniony, bo to nie było żadne potrącenie, ani nawet kolizja z pieszym. Kolizja z definicji tym różni się od wypadku, że nie ma szkód osobowych, ale są uszkodzenia mienia. Jeśli dwóch kierowców dotknie się zderzakami podczas cofania (a jeden przyznaje, że nie widział i przeprasza), ale po ocenie sytuacji widać, że nie ma żadnych szkód (zderzaki w samochodach są zdolne do pochłaniania pewnej porcji energii bez żadnych śladów), to nikt nie dzwoni na policję, bo formalnie to się nawet nie kwalifikuje jako kolizja. Przynajmniej normalni ludzie tego nie robią. A tu grupa obwieszonych kamerami patostreamerów angażuje na kilka godzin służby publiczne (opłacane z moich podatków) do sfingowanego "potrącenia", które nawet nie było kolizją. W tym czasie gdzieś może zdarzyć się wypadek lub kolizja (rozbite pojazdy blokujące ruch) naprawdę wymagająca interwencji, zabezpieczenia miejsca i śladów, przesłuchania świadków, ustalenia winnych. Maksym Szewczuk tym filmem dostarczył dowody na samego siebie i obnażył swoją prawdziwą twarz człowieka-hieny. Nawet jeśli takie preparowanie "potrąceń" nie przynosi mu bezpośrednich korzyści materialnych, to i tak widać, że czerpie z tego jakąś satysfakcję emocjonalną. Tak samo jak z oglądania ludzi uszkadzających sobie samochody (czerwona Astra). Gdyby zależało mu na bezpieczeństwie, podszedłby do gościa i pomógł mu bezpiecznie wyjechać na drogę. A tak samochód po uderzeniu w beton mógł sobie na przykład uszkodzić przewód hamulcowy, przestawić geometrię zawieszenia, rozszczelnić felgę i tak wyjechać na drogę. Ale co tam, pan "Konfitura" ma to daleko gdzieś, ważne że gawiedź fanów będzie klikać i wychwalać go, jakim to jest zbawcą ludzkości.
  9. Nie Ty decydujesz, o czym ktoś robi program. Program był o metodach działania "Konfitury". A ja mam jeszcze pytanie do "Konfitury" i wszystkich legalistów. W jaki sposób samochód ma się znaleźć na chodniku (bo przecież parkowanie na chodniku, pod pewnymi warunkami, nie jest zabronione) nie przejeżdżając po tym chodniku choćby metra? Może dźwigiem? Albo przy pomocy kliku "Pudzianów", którzy wstawią pojazd na miejsce, a potem zestawią z powrotem na drogę. Samochody codziennie, w tysiącach miejsc przejeżdżają mniejszy lub większy fragment po chodniku i nikt pod kołami nie ginie. Choćby na moim osiedlu, pod sklepami na ulicy Borowej. Nie przypominam sobie, by ktoś tam zginął czy żeby dochodziło tam do potrąceń czy kolizji, a samochody nie zawsze stają w pełni zgodnie z przepisami. Normalni ludzie potrafią w takich warunkach funkcjonować, bo wszystkim jest tak wygodnie, a jedni dla drugich są po prosu wyrozumiali. Przypuszczam, że "Konfitura" szybko zrobiłby z setek kierowców przestępców, a ostatecznie doprowadził do "osłupkowania" chodnika w tym miejscu, szkodząc lokalnej społeczności. 15 Borowa – Mapy Google
  10. Na pewno oglądaliśmy ten sam program? A nawet jeśli, to mam wątpliwości czy obejrzałeś wystarczająco uważnie i bez uprzedzeń. Mówisz o przypinaniu łatek, a sam używasz określeń, które właśnie tak można zakwalifikować. Program był dobrze zrobiony, obie strony mogły się wypowiedzieć, no i przede wszystkim w studio był sam "Konfitura", który wypowiedzi zabrały całkiem sporą część czasu całego filmu. Oczywiście program miał zwrócić uwagę na sposób przeprowadzania "interwencji" przez Szewczuka i jego pomagierów, ale nikt nie kwestionował istnienia problemu nielegalnego parkowania i łamania formalnych zapisów prawa. Ale, jak powiedział jeden z gości: "Prawo absolutne jest absolutnym bezprawiem". Formuła Radbrucha – Wikipedia, wolna encyklopedia To, czy coś jest chodnikiem, miejscem parkingowym, drogą czy drogą dla rowerów jest kwestią umowną i to lokalna społeczność swoim zachowaniem powinna wyznaczać, co jest lepszym kompromisem, a nie "Konfitura", wymuszający ślepe stosowanie prawa.
  11. Wolnobieg SunRace MFM30 7 - rzędowy, 4710944225235 • Cena • Opinie - Allegro
  12. Kluczowe wyroki w sprawach celowego blokowania aut Skazanie pieszego za tamowanie ruchu: W głośnej sprawie rozpatrywanej przez Sąd Rejonowy w Bydgoszczy (oraz w podobnej sprawie przed Sądem Rejonowym dla m.st. Warszawy), sądy uznały pieszych za winnych wykroczenia z art. 90 Kodeksu wykroczeń (tamowanie lub utrudnianie ruchu). [1, 2] Argumentacja sądów: Sędziowie w uzasadnieniach wprost podkreślają, że pieszy, który staje przed autem, by uniemożliwić mu wyjazd, nie eliminuje zagrożenia, lecz sztucznie wydłuża stan niezgodny z prawem. Obowiązkiem w takiej sytuacji jest wezwanie odpowiednich służb, a nie stosowanie samosądu. [1, 2] Sztucznie wykreowane potrącenie: Gdy autor nagrania dąży do eskalacji i „kładzie się” na maskę wolno toczącego się auta, biegli sądowi z zakresu rekonstrukcji wypadków bez problemu wykazują, że zdarzenie było wynikiem świadomego działania pieszego, a nie błędu lub agresji kierowcy. W takich przypadkach kierowca jest uniewinniany z zarzutu potrącenia, a pieszy ponosi pełną odpowiedzialność za spowodowanie zagrożenia. [1] Jaki z tego wniosek? Prawnie sytuacja jest jasna: kierowca odpowiada za nielegalne parkowanie lub jazdę po chodniku, ale pieszy odpowiada za celowe prowokowanie i tamowanie ruchu. Fakt, że kierowca złamał przepis, nie daje pieszemu prawa do popełniania innego wykroczenia czy przestępstwa przed kamerą dla zyskania wyświetleń. [1, 2]
  13. Konfitura ścigany, jak na 'Dzikim Zachodzie'. Ktoś rozwiesił jego zdjęcia po całym mieście. 'Moje dzieci mogą to zobaczyć'
  14. "Łysy" nie był przypadkowym przechodniem, miał doskonałą świadomość, że kierowca, rezygnując z wjazdu na chodnik po "perswazji" kobiety blokującej tam wjazd chce wrócić na drogę cofając, powinien mu to umożliwić lub nawet pomóc, a nie specjalnie czekać w martwej strefie na "potrącenie". Cała sytuacja niczym się nie różni od sprowokowanej stłuczki dla wyłudzenia odszkodowania. A "Łysy" powinien odpowiedzieć za składanie fałszywych zeznań. Właściwie oni wszyscy to już zorganizowana grupa przestępcza. Jakaś odległa intencja (że to niby dla poprawy bezpieczeństwa) nie ma tu nic do rzeczy. Preparują potrącenia, kłamią, wprowadzają policję w błąd, narażają kierowców na odpowiedzialność większą niż na to zasługują. Dla mnie to już jest moralne dno. To co mi wypluło AI: Tak, opisane działanie wykreowania fikcyjnego potrącenia jak najbardziej może być uznane za przestępstwo wyłudzenia pieniędzy lub odszkodowania. W polskim prawie karnym zachowanie polegające na celowym upozorowaniu wypadku (np. wkroczeniu za cofający pojazd w tak zwane martwe pole) w celu zdobycia korzyści finansowej wyczerpuje znamiona poważnych przestępstw. Kwalifikacja prawna czynu W zależności od tego, od kogo sprawca próbuje uzyskać pieniądze, czyn ten kwalifikuje się z konkretnych przepisów Kodeksu karnego: Oszustwo tradycyjne (art. 286 § 1 k.k.) – ma miejsce, gdy „poszkodowany” żąda gotówki bezpośrednio od kierowcy na miejscu zdarzenia (np. strasząc wezwaniem policji) lub składa fałszywe oświadczenia ubezpieczycielowi. Jest to doprowadzenie innej osoby do niekorzystnego rozporządzenia mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd. Zagrożenie karą wynosi od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności. [1, 2, 3] Oszustwo ubezpieczeniowe (art. 298 § 1 k.k.) – ma miejsce, gdy sprawca celowo wywołuje zdarzenie (prowokuje potrącenie), aby uruchomić procedurę wypłaty z ubezpieczenia OC pojazdu. Samo spowodowanie takiego zdarzenia w celu uzyskania odszkodowania jest przestępstwem, nawet jeśli ubezpieczyciel ostatecznie pieniędzy nie wypłaci. Grozi za to kara od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności. [1, 2, 3, 4] Zbieg przepisów – jeśli oszustwo ubezpieczeniowe się powiedzie i pieniądze z polisy OC zostaną wypłacone, sądy najczęściej skazują sprawcę na podstawie obu tych artykułów jednocześnie, co skutkuje surowszym wymiarem kary (do 8 lat więzienia). [1] Dodatkowe konsekwencje dla oszusta Poza zarzutami o wyłudzenie, osoba prowokująca takie zdarzenie naraża się na inne konsekwencje prawne: Zawiadomienie o niepopełnionym przestępstwie (art. 238 k.k.) – jeśli wezwie policję i skłamie, że doszło do potrącenia z winy kierowcy. Fałszywe zeznania (art. 233 k.k.) – za składanie nieprawdziwych wyjaśnień w charakterze świadka lub poszkodowanego. Wpis do Krajowego Rejestru Karnego (KRK) – uniemożliwiający m.in. podjęcie pracy w wielu zawodach. [1]
×
×
  • Dodaj nową pozycję...