Mój główny problem polega na małym wyborze rowerów trekkingowych bez amortora.
Jeżdzę do pracy dziennie cały sezon ok 30 km w obie strony. Bagażnik przedni i tylni. Mam stary trekking bez amortyzatora, bez żadnych bajerów i w sumie mi to pasuje. Przejechałam się trochę dla porównania na Krossie trans Alp i ogromna róznica na minus jesli chodzi o opory jazdy, bujanie na amortyzatorze. Ponieważ jadę jezdnią i mam ok. 15 świateł, kiedy co chwila staję i ruszam, więc zalezy mi na lekkościi jazdy (bo sam rower z obciążeniem i tak jest ciężki), do tego prawie 2 km pod górę.
Mocno się waham co z tym amortyzatorem, ale tyle się naczytałam, że nie warto w tych tanich rowerach go używać, że zdecydowałam o jego braku. Szukam roweru w granicach 1000-2000 (chyba że ten Kross Africa jest wart 2500)
Mam trzy opcje :
Maxim 2.1 MT https://rower.com.pl/maxim-mt-2-1-28-cali-trekkingowy-rower-meski-511368 ok. 1200 zł
Kellys Carter 10 http://www.rowerzysta.pl/rowery-trekkingowe/rower-trekingowy-kellys-carter-10-2016-19cali.html ok. 1200 zł
No i ewentualnie Kross Trans Africa za ok. 2500 https://www.goride.pl/trekkingowe/kross-trans-africa-2016?gclid=CKmIy_zOg9MCFUqJsgodyk8Opw
Chyba, że polecicie mi coś podobnego bez amortyzatora.
Proszę o pomoc, bo czytam i czytam i w końcu kolejny sezon nie kupię i bedę jeździć na starym prawie już 20 letnim (Fisher).