Dają radę, a zjeżdżałem z nimi na tym Hexagonie ze Śnieżnika po kocich łbach
Ale amor i hamulce w Hexagonie rady nie dawały, telepało jak cholera. Dlatego chcę, żeby był amortyzator.
Miałem zresztą okazję podjeździć trochę na gravelu i jest sporo odcinków, gdzie jest on niewygodny. Dolinki Krakowskie nie do przejechania, bo kamienie. Polne drogi, telepie jak cholera na dziurach. Trochę błota w lesie i się ślizga.
Dlatego też zostaje MTB.
No i z drugiej strony, nie chcę typowej wyprawówki. Urlopu mam dwa tygodnie, a resztę roku chciałbym móc odkręcić wszystko, żeby pojeździć po jakiś lokalnych trasach. Przykład polnych dróg nad Wisłą w Krakowie, które są widokowe, ale tak dziurawe, że bez amortyzacji jest bardzo ciężko.